| |
|
Perun zabija Żmija
Ewa Koszowska
Polscy neopoganie świętowali jare gody. Utopili marzannę i znów ocalili świat przed zagładą
31 marca 2008

Fot. Adam Lach
Jare gody są jednym z czterech najważniejszych świąt obchodzonych przez pogan. Pozostałe trzy to noc kupały, dziady i szczodry wieczór
W głębi lasu, u podnóża góry Ślęży, przy przełęczy Tąpadła- stanęło wokół ognia pół setki niewiast i mężów. Odziani w lniane stroje sprzed tysiąca lat - choć szyte współcześnie - świętują jare gody. To stare prasłowiańskie święto obchodzone w równonoc wiosenną. Wtedy noc ściera się z dniem i nie wiadomo, co zwycięży.
Zebrani proszą Swaroga, boga słonecznego, by nadal oświetlał ziemię, a ta pozwoliła się zapładniać. "Wzywam Ciebie, Swarożycu, Wielki Ogniu Swarogowy! Sława Tobie!" - wykrzykuje żerca Merol (we współczesnej polszczyźnie: kapłan o nicku Merol, na co dzień budowlaniec). "Sława!" - wołają pozostali.
Zebrani należą do Zachodniosłowiańskiego Związku Wyznaniowego "Słowiańska Wiara", największej z trzech organizacji neopogańskich działających w Polsce. Związek ma nieco ponad stu członków i około tysiąca sympatyków.
- Neopogaństwo jest formą pochwały przyrody, ale w odniesieniu do naszych czasów - wyjaśnia 38-letni Piotr Wojnar, szef związku i przedsiębiorca, jeden z najstarszych uczestników ceremonii. - Współczesny poganin nie musi wierzyć w Swarożyca jako świetlistą postać z dwoma głowami. Budzi się, widzi słońce i wie, że to forma materii. Ale jeden położy w tym momencie rękę na sercu, a inny jakoś inaczej przywita się ze słońcem.
Demon musi zginąć
Do pobliskiego bajorka Słowianie przeszli z pochodniami i okrzykami: "Odejdź martwe, odejdź stare, my palimy ognie jare". Po czym spalili marzannę, a jej resztki utopili. - Nasi przodkowie wierzyli, że jeśli nie dokona się rytuału spalenia Mareny-Marzanny, która symbolizuje zimę i śmierć, nowe życie nie odrodzi się i nie odnowi się wegetacyjny cykl - wyjaśnia żerczyni, czyli Joanna Gacparska. Jest kapłanką, przeszła test wiedzy i robi dużo dla związku. Jest też studentką - uczy się filozofii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
To nie koniec. Perun, bóg piorunów, musiał jeszcze zabić Żmija, demona, który chce zakłócić ład wszechświata. "Zabiję cię!" - krzyczy Perun głosem licealisty Kacpra Prokockiego. "Jak chcesz mnie zabić, skoro się skryję?" - kpi Żmij. "Gdzie się skryjesz?"; "W człowieku się skryję!"; "Człowieka zabiję i ciebie zabiję!". Obaj w zbrojach ze skórzanych łusek, hełmach z misiurką, okrągłymi tarczami i mieczami. Po walce Żmij zgodnie z tradycją ginie.

Fot. Adam Lach
Żerca Welomir, czyli Artur Klimek, podpali marzannę. Płonącą kukłę wypełnioną sianem ciepnie w wodę
Głównym jednak punktem wiosennej ceremonii jest składanie ofiary. Żerca wrzuca do ognia bochenek samodzielnie pieczonego chleba. Drugi chleb wędruje z rąk do rąk. Położenie na nim dłoni przynosi szczęście, a pomyślane marzenia się spełniają. Dokładnie obmacany bochenek też - na szczęście - będzie spalony. Za to każdy zjadł po jajku na twardo - źródłem magicznej siły i płodności częstowała guślarka. Jest nią Sylwia Glej, osoba z dużym rozeznaniem w kwestiach wiary. Podkreśla, że jajko należy zjeść szybko, a skorupki cisnąć na ofiarę bogom.
Skąd ta wiedza? Z pieśni ludowych - neopoganie studiują ich treść i na tej podstawie tworzą scenariusze różnych ceremonii, także nocy kupały (zdecydowanie zaprzeczają, by była okazją do orgii), dziadów i noworocznego szczodrego wieczoru.
Jare gody mają się ku końcowi. Do Związku przystąpi teraz 10 nowych osób. Przysięgają wierność słowiańskim bogom, walkę ze słabościami oraz kult pracy. - Ta wiara kultywuje nasze własne, słowiańskie tradycje. To nie system religijny, który do nas przyszedł - argumentuje dołączenie do neopogan student Marcin Owczarek.
Fot. Adam Lach
Każdy musiał zjeść jaja gotowane w łupinach cebuli, które roznosiła guślarka Sylwia Glej
Klasówka z Peruna
- Byłam wychowywana w konserwatywnej, katolickiej rodzinie, gdzie często czytano Biblię - mówi żerczyni Joanna. - Na studiach nie obnoszę się ze swoją słowiańską wiarą, ale zawsze jestem tą, która zadaje najwięcej pytań wykładowcom.
Związek chce, by także religia słowiańska była obecna w szkołach. - Jeśli się uczy mitologii- greckiej czy rzymskiej, dlaczego nie uczyć słowiańskiej? - pyta Piotr Wojnar. - Chcemy w tej sprawie złożyć pismo do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Kropla drąży skałę, a my jesteśmy nauczeni przecierać szlaki.
Ewa Koszowska
"Przekrój", nr 13/2008
|
|
|
|