Jare Gody 2014

Wiosna z burzą w orszaku przybędzie,
Perun gromem niebo upomni,
I ziemie zielenią żywą pokryje,
A deszcz napoić jej nie zapomni.

10014702_718778451476057_176738936_n

Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy ‚Słowiańska Wiara’ zaprasza serdecznie na obrzęd budzącego się życia JARE GODY, które odbędą się 29 marca w lesie na Bemowie (Warszawa). Początek o godzinie 16.00. Po Święcie przewidziana jest biesiada w pobliskiej karczmie Łośka.


MY SŁOWIANIE – WIERZENIA

tagen3

Wierzenia i bóstwa Słowian. Bóstwa jako personifikacja przyrody i natury. Jaką rolę u Słowian pełnili kapłani, co było przyczyną do wyodrębnienia grupy kapłanów – pośredników między bóstwami a ludem, co z wierzeniami i starą wiarą stało się po przyjściu do cywilizacji Słowian chrześcijaństwa, jakie obrzędy zostały zasymilowane do nowej wiary – o tych bardzo ciekawych aspektach cywilizacji Słowian opowie Czesław Białczyński, pisarz i scenarzysta, autor mitologii Słowian: Księga Tura i Księga Ruty, jeden z redaktorów kwartalnika Słowiańskie Słowo “Słowianić”.

Wywiad z Czesławem Białczyńskim


Tradycja

a9ce5203f33183f152827f8db0412f58_original


De non existentia mori!

gorazd

Zapomnij o śmierci – zapomnij o niej
„Memento mori” to wcale nie koniec!

„Memento mori”? Dla klechy – żebraka!
Nie dla Lechity, nie dla Polaka!

Zapomnij o śmierci, pamiętaj o czynie
Tak nieśmiertelnym zostaniesz – nie zginiesz!

Zapomnij o śmierci, pamiętaj o życiu
O życiu wciąż płodnym a nie czerstwym gniciu!

Zapomnij o śmierci, bądź nieśmiertelnym
Światłym człowiekiem, prawym i dzielnym!

Bogoczłowieczy stan uniesienia
Śmierć w życie pamięci Twych czynów przemienia!

Przetwarza w podaniach w mity, legendy…
Zapomnij o śmierci, bądź nieśmiertelny!

„Pamiętaj o życiu!”, bezkresnym, niezmiernym…
Temu to hasłu bądź zawsze wierny!!!

Gorazd Bróg Bogdanowic
Lipiec 1995 a.y.p.s.
www.zadruga.pl


Słowianie byli tu zawsze? Archeolodzy w szoku

IMAGE0002

Genetycy podważają teorię części polskich archeologów. Być może Słowianie wcale nie pojawili się w Polsce dopiero we wczesnym średniowieczu.

Wbrew opinii części archeologów, Słowianie nie przybyli do Europy dopiero we wczesnym średniowieczu. Tak przynajmniej wynika z badań genetycznych zespołu badawczego prof. Tomasza Grzybowskiego z Collegium Medicum Uniwersytetu M. Kopernika w Bydgoszczy.
- Raczej skłanialibyśmy się ku autochtonizmowi Słowian, ale zastrzegając mocno, że cechy genetyczne wcale nie muszą być tożsame z charakterystyką kulturową właściwą dla tych populacji – mówi prof. Grzybowski w „Naukowym zawrocie głowy”.
Badania trwały prawie 10 lat. Naukowcy przebadali materiał genetyczny pobrany od 2,5 tys. osób z różnych populacji narodów słowiańskich.
Okazało się, że przodkowie niektórych z nich żyli w Europie już w epoce brązu – czyli 4 tysiące lat temu, a może nawet już w Neolicie, siedem tysięcy lat temu.

Z genetykiem rozmawiała w Jedynce Katarzyna Kobylecka.

Audycja Polskiego Radia – posłuchaj


„AntyKazanie”

„AntyKazanie”

Wielka i stara to jest maszyna
która Ci duszę i kieszeń rozcina
człowiek na krzyżu to dobry znak
by Cię ograbić wzdłuż i na wznak !

Czarna sutanna i biel koloratki
każą Ci płacić wciąż większe składki
znowu na kościół, znów na papieża
na matkę boska danina świeża !

Z ambony proboszcz wrzeszczy wzburzony
przeciw aborcji cały wczerwiony
po mszy gdy wróci na swą plebanię
obłapia starą pannę Stefanię…

W konfesjonale ksiądz nasłuchuje
w notesie grzechy Twe zapisuje
na mszy w niedzielę wszystkie wytyka
taka prostacka kleru polityka !

Gdy przyjdzie znów „boże narodzenie”
zawita ksiądz by zająć siedzenie
może go wpuścisz, niech sobie posiedzi?
Niech Cię na stosie nie spalą sąsiedzi !

G. Bogdanowic – Sierpień 1991 anno yersinia pestis spiritus

biskup_zdrajca


Walentynki… ? Noc Kupały głupcze.

noc_kupaly


Święto welesowe w Warszawie.

logo

8 lutego 2014 r. zapraszamy wszystkich członków i sympatyków ZZW SW na Welesowe Święto do Warszawy. Zbiórka o 17.00 na pętli Bemowo. Po Obrzędzie tradycyjnie biesiada w pobliskiej karczmie. Osoby zainteresowane prosimy o wcześniejszy kontakt z organizatorami.


Jonas Trinkunas

Dear friends,
Please accept our thanks for your condolences on our loss. Everyone’s kind words and sincere gestures during this difficult time, as the spirit of our dear father passed on to the afterlife, helped us stay strong. Your help and support is very import_ant to us.
May the soft Earth welcome him and may his spirit rest in Dausos.
His works continue to inspire us and his legacy will truly live on forever.
Yours gratefully,
Inija and Trinkūnas family


Zapomniana wiedza.

Ten człowiek udowodnił, że nie trzeba odwoływać się do ingerencji obcych przy odpowiedzi na pytanie: jak zbudowano Stonehenge?.

Sam jeden potrafi podnieść na wysokość kilku metrów wielotonowe bloki betonu nie używając maszyn ani lin. Używa jednak sprytu przechytrzając grawitację. Trudno o lepszą metaforę odkrywania prostoty, na nowo.

 

Info pochodzi ze strony Cohabitat, znajdziecie ich na facebooku: www.facebook.com/CohabitatGroup


Zmarł duchowy przywódca narodu litewskiego.

Jonas_Trinkunas

20 stycznia w wieku 75 lat zmarł Jonas Trinkunas, etnolog, znawca folkloru, wykładowca akademicki lecz przede wszystkim najznamienitszy patron litewskiej wiary przyrodzonej. Przewodniczący Światowego Kongresu Religii Etnicznych (WCER), laureat Krzyża Kawalerskiego Giedymina. Od 1988 roku naczelnik Związku Wyznaniowego Romuva. Pogrzeb odbędzie się w najbliższy czwartek na cmentarzu w Roknciszkach (Rokantiškių kapinės) w Wilnie o godzinie 12.00.
 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

download

a814_1-d

jonas_award3

jonas-trinkunas_j-vaiskuno3


Nasze miana.

Ile się ostało imion słowiańskich we współczesnej Polsce ? Choć dominują imiona pochodzenia semickiego, na szczęście spotkać jeszcze można na ulicach czy podwórkach Przemków, Mirków oraz Wojtków. Ciekawy i treściwy mini wykład o naszych słowiańskich imionach i nie tylko, przedstawia nam człowiek o jakże szlachetnym imieniu Radosław Kotarski. Zachęcamy do obejrzenia:

 


Jestem głosicielem radosenej nowiny.

m_Aleksander_Krawczuk

Na stronie serwisu politeistycznego Pantheion.pl ukazał się ciekawy wywiad z profesorem Aleksandrem Krawczukiem. Przetaczamy fragment i zachęcamy do odwiedzenia strony źródłowej aby przeczytać całość.

Wojciech Jan Rudny: – Jak się Pan czuje widząc, że idee Renesansu, inaczej mówiąc odrodzenia antycznych wartości pogańskich (nie bójmy się tego słowa), które Pan głosił przez wiele lat, i nadal przecież głosi, wciąż żyją i mają także poza Panem swoich wiernych wyznawców w naszym kraju? Dodajmy, że obecnie pochwała antyku i pogańskiego stylu życia może zwiastować w Polsce kłopoty, bo przecież – to nawet wie każde dziecko – nie warto narażać się przedstawicielom dominującego w Polsce Kościoła katolickiego.

AK: – Proszę pana, ja jestem głosicielem radosnej nowiny: bogowie powrócili! I to da się ująć w czterech punktach: radość ciała; w tym igrzyska, sport. Po drugie: radość seksu za obopólną zgodą. Seks jest zasługą w oczach bogów nieśmiertelnych – nie grzechem. Po trzecie: radość poznawania, czyli prawdziwy kult nauki. Wreszcieśmy zerwali z tym poglądem, że prawda ostateczna została objawiona. My naszym słabiutkim umysłem, tą latareczką naszego rozumu, usiłujemy rozświetlić mroki, które nas otaczają. Na piętnaście wieków udało się chrześcijanom przerwać rozwój nauk. Bo jeśli jest prawda objawiona, to po co jej w ogóle szukać? Ale powoli, powoli od czasów Renesansu my wracamy do tego, że jedyne co mamy to nasz rozum. I odkrywamy wspaniałość wszechświata. I wreszcie po czwarte: radość demokracji. Została ona stworzona przez Greków i zaszczepiona w Rzymie, gdzie przez wiele wieków była republika, samorząd. Otóż dzisiaj też głosimy, że demokracja jest najlepszym z możliwych ustrojem i powinna panować wszędzie – również w Kościele. Przy czym z Kościołem będzie najtrudniej, bo Kościół jest antydemokratyczny; teokracja i feudalizm – to jest przeżytek Średniowiecza.

WJR- Czy zgodzi się Pan z tym, że po 1989 r. możemy mówić w Polsce o recydywie saskiej saskiej? Z roku na rok widzimy przecież, jak katolicyzm usiłuje zawłaszczyć wszystkie sfery życia naszego narodu: religia katolicka wróciła do świeckich szkół, katoliccy księża są w nich nauczycielami wynagradzanymi przez państwo. Święci się nie tylko sale zebrań rad miejskich, ale i baseny, a nawet pojazdy mechaniczne… Buduje się coraz więcej kościołów, kapliczek… Batalia o krzyże wydaje się nawet przegrana, pomimo że jesteśmy w Unii Europejskiej… A ostatnio prezydent Łodzi wydawałoby się, że poważny człowiek, niejaki Jerzy Kropiwnicki, zaproponował, żeby dzień legendarnych magów perskich, tzw. trzech króli, uczcić w Polsce pobożnym nieróbstwem. Pomimo że wprowadzenie kolejnego dnia wolnego od pracy spowoduje straty finansowe (szacowane na 5,7 mld zł) przedsiębiorstw i niestety dalsze redukcje etatów…

AK: – W naszym państwie są pewne siły i tendencje zmierzające do utworzenia państwa wyznaniowo-policyjnego. To jest oczywiste, to widać gołym okiem. Nawet Trybunał Konstytucyjny ulega tym naciskom. Idziemy w kierunku państwa wyznaniowo-policyjnego, ale może to potrwać jakiś czas, skazane jest jednak na niepowodzenie…

Całość na: http://pantheion.pl/?art=glosiciel_radosnej_nowiny

Rozmawiał: Wojciech Jan Rudny http://epafroditos.blogspot.co.uk/
Kraków 29 grudnia 2009 r.


Wilcza Pani

Przedstawiamy promocyjny utwór debiutanckiej płyty Żywii. Album „Słowiańska Wiara” dostępny będzie jeszcze w tym miesiącu. Osoby zainteresowane kupnem krążka prosimy o kontakt. Zachęcamy do wysłuchania utworu Wilcza Pani TUTAJ

1167867_198962780273745_1042556645_n


Słowiańska świątynia w „Serbskim Tybecie”* !

9Dragicai_620x0

Archeolodzy z serbskiego Muzeum Ras dokonali fantastycznego odkrycia na jednym ze wzgórz w okolicach Pešter. Fundamenty trzech, czworokątnych budynków wraz z okalającymi je ścianami w kształcie niemal idealnych okręgów są bardzo wyraźnie widoczne na zdjęciach satelitarnych. Ogień spowodowany uderzeniem pioruna, doprowadził do wypalenia dużej części krzewów jałowca na bezimiennym, niezamieszkałym wzgórzu, na którym wypasano owce. Dzięki temu udało się odkryć kontury tych niezwykłych budowli, które są zapewne pozostałościami po słowiańskiej świątyni. Muzeum Ras z miasta Novi Pazar to szanowana w Serbii instytucja o ponad 50 letniej tradycji. Odkrycia dokonano pod koniec Października, podczas prac badawczych nad kopcami z okresu poprzedzającego dynastię Nemaniczów. (Najważniejsza z panujących dynastii w średniowiecznej Serbii).

9satelitski-snimak-svetilist

Na podstawie wstępnych prac wykopaliskowych, podczas których odkryto typową słowiańską ceramikę, zakłada się, że w tym miejscu miał miejsce kult politeistyczny, którym głównym bóstwem mógł być Świętowid. Znaleziska sugerują, że mogło to być wciąż aktywne miejsce kultu aż do IX lub nawet X wieku, kiedy to znaczna cześć ludność Serbii została ochrzczona. Nie ma natomiast żadnych wskazówek mówiących o tym kiedy świątynia mogła powstać.

9kamen-sisveti

Prace badawcze prowadzone są przez zespół naukowców w składzie Svetlana Čeković, Nadžib Kočan i Vladan Vidosavljević. Archeolodzy przyznają, że to odkrycie wprowadziło ich w spore zdumienie, gdyż nie znaleziono dotychczas, żadnych podobnych budowli. Kwadratowe budynki mają około 10 metrów kwadratowych powierzchni i są wpisane w okręgi o średnicy 20 metrów.
Pojawiło się zatem wiele pytań. Jaki był cel tego kompleksu ? Jakie symboliczne znaczenie mają budynki o tak niezwykłych kształtach ? Dokąd prowadziły wyjścia z tych budowli ?

9kamen-sa-urezima-kraj-sveti

 

 

9tajanstvene-humke--na-Peste

Stary Ras a w szczególności płaskowyż Pešter to prawdziwa skarbnica toponomastyczna. Występujące tu liczne przedchrześcijańskie nazwy miejscowe, nie pozostawiają wątpliwości co do kultowego charakteru tego miejsca. Trebište, Trebežići, Trebiće, Potreb to nazwy mające swe źródło w wyrazie trzeba (serbskie: treba) czyli ofiara (obiata) składana Bogom. Z kolei nazwy Dobri Dub, Dubovo to prawdopodobnie miejsca gdzie rosły święte dębowe gaje.

* Ze względu na niskie temperatury i duże opady śniegu występujące w tym regionie Pester jest nazywany Serbską Syberią, z kolei dzięki licznym w tym miejscu śladom historycznych monumentów i zabytków kultury, region ten jest czasem określany jako Serbski Tybet. .

Tłum: Zorana Lutowac, Przemysław Mrugacz.

 

Na podstawie:
http://www.novosti.rs/vesti/naslovna/reportaze/aktuelno.293.html:461911-Staroslovenski-hram-na-srpskom-Tibetu

Zdjęcia do artykułu pochodzą ze strony: http://www.novosti.rs/

 
 
Old Slavic temple on Serbian Tibet

Fantastic discovery of archeologist of Ras Muzeum on one of the hills of Pešter. Foundations of three buildings square shaped described by perfectly circular walls are clearly seen in the images from satellites. Fire caused by lightening on a nameless hill of Pešter, in the middle of nowhere where even sheep are not grazed, recently burned up juniper bushes and discovered foundations of unusual buildings, probably old Slavic temple. Archeologists from Ras Muzeum in Novi Pazar have discovered this unique site in late October, exploring the mysterious Serbian mounds from period before Nemanjić dynasty.
On the basis of preliminary excavations during which the remains of a typical Old Slavic ceramics have been found, it is assumed that this is a cult place of polytheistic religion whose main deity was Svetovid. The findings indicate that it was still active in the 9th and 10 century, before Nemanjić dynasty, when a large part of the Serbs have been already baptized. Archaeologists say there is no hint when the temple was build whose contours are clearly visible in the images from satellites!

Museum research team, composed of Svetlana Čeković, Nadžib Kočan and Vladan Vidosavljević, immediately set out to explore the environment and discover the foundations of three identical buildings. Archeologist were totally confused by the discovery, because this kind of building hasn’t been recorded anywhere!

Numerous questions appeared. What was the purpose of this complex? What is the symbolism of squares in circles? To which point led the hallways from them? Who and when built this cult place in the wasteland of „Serbian Tibet”?

The treasury of toponyms

Stari Ras, especially Pešter plateau, are true treasures of toponyms associated with pre-Christian Slavic cults, say scientists. Scientists believe that very common names of hills resemble Slavs, such as: Trebište, Trebežići, Trebiće, Potreb, which have meaning of a place where people put their offerings (serbian: treba) to gods, and on the Dobri Dub (serbian word dub is in polish dąb), Dubovo and similar places, probably were sacred oak forests.


Nowa serbska strona już działa.

logo

Nasi przyjaciele znad Sawy nie próżnują. Parę dni temu powstała serbska strona poświęcona słowiańskiej wierze. Jest to już kolejna odsłona, po www.glaspredaka.info jeszcze bardziej profesjonalnej strony na, której ukazywać się będę aktualne informacje na temat działań słowianowierców w Polsce, Serbii i innych krajach. Zachęcamy do obejrzenia: http://slovenska-vera.blogspot.co.uk

P.S
Szczególne podziękowania dla Łukasza Lutowacza z Belgradu za przygotowanie tego projektu. Sława mu.


Pustynne machloje.

c1a9ed2d2c53ab0d966ee64a44dbdbc3_original (1)


Szczodre Gody.

SG (Copy)


Ważny artykuł w Tarace.

Gospodarz_i_Jasiek_Zloty_Rog-Wesele1972

Co robić z Bożym Narodzeniem?

Pytanie to zawiera się w szerszym: co robić z katolicyzmem czyli chrześcijaństwem? Podobne pytanie zadałem trzy odcinki temu: Co mają czytać poganie? Odpowiedź przyszła w „osobie” podwójnego artykułu (wkrótce będzie potrójny) Kazimierza Perkowskiego, autora witryny „Bogowie Polscy”, pt. „Jaś odnaleziony”.

Ze zgodą Autora dzisiaj prze-e-drukowałem oba odcinki w Tarace. „Bogowie Polscy”, pt. „Jaś odnaleziony”. Ze zgodą Autora dzisiaj prze-e-drukowałem oba odcinki w Tarace.

Ujawnić, czyli: odkryć i pokazać struktury, według których jest zbudowane, podobnie jak to się robi z każdą mitologią. Objąć, czyli włączyć jego wątki do naszego pogańskiego dyskursu. Ale nie tylko włączyć, co właśnie objąć, owinąć w nasz dyskurs jak prezent w świąteczną ozdobną torebkę. I to właśnie tutaj, w Tarace, robimy. Pogańskie struktury odnajdujemy (tzn. Kazimierz Perkowski odnajduje, niech oddam szacunek Autorowi!) nie tylko, jak w przypadku Jasia, księżycowego bóstwa, na ludowych pograniczach, właściwie już poza chrześcijaństwem, ale i w jego centrum – tu przypomnę nazwane przez Jerzego Tomasza Bąbla zrównanie Krzyża na Golgocie z Kosmicznym Drzewem na Kosmicznej Górze, oba obrazy – Drzewa, Góry – prastare i prapogańskie. Ale czy nazywając siebie i „nas” poganami nie składam hołdu chrześcijaństwu, które tak nazwało i znienawidzonych wykształconych niedowiarków, i paganes, wioskowych ciemniaków, których jeszcze biskupi nie objęli swoim nadzorem? W przypisach do „Jasia Odnalezionego” jest link do wywiadu z prof. Zbigniewem Mikołejką pt „Katolicyzm topnieje, pogaństwo tężeje”, w którym filozof wytyka katolikom i ich klerowi staczanie się w pogaństwo – przy czym to „pogaństwo” rozumie dokładnie jak katolicy (czy chrześcijanie), a więc jako „kult” dla tego, co materialne i „zmysłowe”. (Nie lubi prof. Mikołejko nas pogan!) Fakt, poganie, jakiegokolwiek obrządku lub raczej stylu, nie mają problemów z tym, co zmysłowe – przeciwnie do chrześcijan. Więcej nawet: w pogańskim słowniku nie ma podziału-rozszczepienia na (rzekomo) niski świat zmysłów i (jakoby) wyżynny świat „ducha” lub przynajmniej intelektu. Czym jest pogaństwo? Jak ja je rozumiem? Bo na pewno nie jest kościelną karykaturą tego pojęcia. Czy jest tym samym co rodzimowierstwo? Nie – bo kładąc znak równości zubożylibyśmy treść pogaństwa. Religią etniczną? Pewnych narodów, plemion? Ciepło-ciepło, blisko-blisko. Pociecha dla katolików na koniec: skoro naturalna religia wyłania się z życia ludzi, to również w katolicyzmie są jakieś jej kawałki. Całość artykułu dostępna na www.taraka.pl Koniecznie zajrzyjcie na strony www.bogowiepolscy.net Autor artykułu: Wojciech Jóźwiak Żródło www.taraka.pl„>Link 1,

Ujawnić, czyli: odkryć i pokazać struktury, według których jest zbudowane, podobnie jak to się robi z każdą mitologią. Objąć, czyli włączyć jego wątki do naszego pogańskiego dyskursu. Ale nie tylko włączyć, co właśnie objąć, owinąć w nasz dyskurs jak prezent w świąteczną ozdobną torebkę. I to właśnie tutaj, w Tarace, robimy. Pogańskie struktury odnajdujemy (tzn. Kazimierz Perkowski odnajduje, niech oddam szacunek Autorowi!) nie tylko, jak w przypadku Jasia, księżycowego bóstwa, na ludowych pograniczach, właściwie już poza chrześcijaństwem, ale i w jego centrum – tu przypomnę nazwane przez Jerzego Tomasza Bąbla zrównanie Krzyża na Golgocie z Kosmicznym Drzewem na Kosmicznej Górze, oba obrazy – Drzewa, Góry – prastare i prapogańskie.
Ale czy nazywając siebie i „nas” poganami nie składam hołdu chrześcijaństwu, które tak nazwało i znienawidzonych wykształconych niedowiarków, i paganes, wioskowych ciemniaków, których jeszcze biskupi nie objęli swoim nadzorem? W przypisach do „Jasia Odnalezionego” jest link do wywiadu z prof. Zbigniewem Mikołejką pt „Katolicyzm topnieje, pogaństwo tężeje”, w którym filozof wytyka katolikom i ich klerowi staczanie się w pogaństwo – przy czym to „pogaństwo” rozumie dokładnie jak katolicy (czy chrześcijanie), a więc jako „kult” dla tego, co materialne i „zmysłowe”. (Nie lubi prof. Mikołejko nas pogan!) Fakt, poganie, jakiegokolwiek obrządku lub raczej stylu, nie mają problemów z tym, co zmysłowe – przeciwnie do chrześcijan. Więcej nawet: w pogańskim słowniku nie ma podziału-rozszczepienia na (rzekomo) niski świat zmysłów i (jakoby) wyżynny świat „ducha” lub przynajmniej intelektu.
Czym jest pogaństwo? Jak ja je rozumiem? Bo na pewno nie jest kościelną karykaturą tego pojęcia. Czy jest tym samym co rodzimowierstwo? Nie – bo kładąc znak równości zubożylibyśmy treść pogaństwa. Religią etniczną? Pewnych narodów, plemion? Ciepło-ciepło, blisko-blisko.

Pociecha dla katolików na koniec: skoro naturalna religia wyłania się z życia ludzi, to również w katolicyzmie są jakieś jej kawałki.

Całość artykułu dostępna na www.taraka.pl
Koniecznie zajrzyjcie na strony www.bogowiepolscy.net

Autor artykułu:
Wojciech Jóźwiak
Żródło www.taraka.pl


Motywator.

1387268191_by_reguly_600


BBC o Słowianach.

Ciekawostka dotycząca rozprzestrzeniania się popularności Donatana poza granice kraju. Krótki reportarz BBC o najnowszym klipie MY SŁOWIANIE. (angielski wymagany)

http://www.bbc.co.uk/news/magazine-250323

 

5cleo5


Bogowie przyszli z Iranu? W poszukiwaniu zaginionej mitologii Słowian.

1292924_219409494887716_871652504_o

 

O świecie religijnej wyobraźni dawnych Słowian wiemy niewiele. Dziejopisom nie zależało na utrwaleniu pogańskiej przeszłości. Jednak to, co przetrwało, wydaje się bardzo frapujące…

Niektórzy twierdzą, że „historia badań nad religią Słowian jest historią rozczarowań”. Inni, że Słowianie w ogóle nie posiadali mitów ani mitologii. Nie zachował się przecież żaden zbiór słowiańskich mitów.

A jednak żywy jest mit kosmogoniczny o bogu dryfującym po świecie pokrytym wodą – w łodzi, do której zaprosił diabła. W micie tym – dualistycznym, mówiącym o bogu, który wycofuje się ze świata – dostrzec można echa… religijności irańskiej. Skąd u Słowian świat bliskowschodnich wyobrażeń?

Wpływ duchowości irańskiej na słowiańskie wierzenia jest dla współczesnych badaczy faktem. Był wszak czas, gdy Słowianie i Irańczycy niemal sąsiadowali ze sobą. – Trzydzieści podstawowych pojęć religijnych używanych przez Słowian to czyste irańskie słowa – podkreślał w Dwójkowym „Klubie Ludzi Ciekawych Wszystkiego” prof. Władysław Duczko. Stąd również, z dualizmu wschodniego, owa wizja świata podzielonego na domenę dobra i zła, światła i ciemności. Świata, w którym toczy się nieustanna walka.

Czy mitologia słowiańska jest dziś w ogóle możliwa do zrekonstruowania? Przecież historia, którą jak zawsze piszą zwycięzcy, nie przekazuje nic – prócz kilku wzmianek – o świecie słowiańskich bogów. Dziejopisowie, przypominali goście Hanny Marii Gizy, wypełniali pewne zamówienia, dalecy byli od obiektywizmu. Celem było ukazanie chwały dynastii, władcy czy też konkretnego biskupstwa, a nie przedstawienie pogaństwa.

Jak zatem dotrzeć do zaginionych wierzeń? – Można zestawiać dane dotyczące Rusi oraz Połabszczyzny i domyślać się, że pośrodku powinno znajdowac się coś pośredniego – mówił prof. Leszek Słupecki o tej swoistej, niedoskonałej jednak, metodzie porównawczej.

Więcej o nieznanym obliczu słowiańskiej mitologii w nagraniu audycji Hanny Marii Gizy.

Całość audycji Programu Drugiego Polskiego Radia można wysłuchać tutaj:

http://www.polskieradio.pl/8/405/Artykul/985382,Bogowie-przyszli-z-Iranu-W-poszukiwaniu-zaginionej-mitologii-Slowian


Piorun – Stajemy Jak Ojce.


Rozmowa Łukasza Narolskiego ze Sławomirem Uta.

O nowej formule prezentacji rodzimej kultury,
roli Wolina w ruchu odtwórstwa historycznego
oraz znaczeniu swastyki.

uta

Skąd zrodził się pomysł na „Słowiański Mit o Stworzeniu Świata”? Co kierowało Tobą przy tworzeniu spektaklu? Jakie postawiłeś sobie wtedy cele?

Pomysł na samą inscenizację nie jest mój. Między 1999 a 2007 ayps działałem w Bractwie Wojowników Wataha, którego centralną postacią był i jest Gorewoj. To on od 2005 ayps sugerował mi stworzenie inscenizacji opartej o słowiańską kosmogonię. Wataha od początku swego działania oprócz solidnego treningu oraz dynamiki walki stawiała na teatralne odtwarzanie historii i tradycji, zaś ta inscenizacja miała powstać z myślą o Festiwalu Słowian i Wikingów na Wolinie.

Zanim jednak wykrystalizował się scenariusz inscenizacji, zdążyły się rozejść nasze drogi. Jako, że do dziś pozostajemy na przyjaznej stopie, postanowiłem zwrócić się do Gorewoja o zgodę na kontynuację prac nad pomysłem poza szeregami Bractwa, na co ten przystał.

Tak też, na przełomie 2007 i 2008 ayps, rozpocząłem poszukiwania treści oraz pracę koncepcyjną nad adaptacją zrekonstruowanego Mitu. Bardzo szybko okazało się, że z rozproszonych strzępków układa się spójna opowieść z wyrazistymi bohaterami i ciekawym konflikcie. Taki zasób został dostosowany do możliwości wystawienia go w określonej konwencji. Konwencja ta miała w założeniu nawiązywać klimatem do obrzędu, do rytualnego odtworzenia mitu, z drugiej strony miała zostać zbudowana o wykorzystanie ciemności i ognia oraz o żywą muzykę.

W tym czasie swoje ścieżki coraz szerzej wydeptywał zespół Percival, będąc obecnym na niemal każdym festiwalu wczesnośredniowiecznym. Niezobowiązująca rozmowa z Mikołajem odbyta nieco wcześniej uświadomiła mi, że jest nam do siebie blisko jeśli chodzi o spojrzenie na muzykę. Ich twórczość z jednej strony ujęła mnie swą transowością, a z drugiej metalowym sznytem, toteż zaproponowałem im skomponowanie muzyki do gotowej koncepcji muzycznej.

Kolejnym wątkiem jest tutaj przychylne nastawienie Stowarzyszenia Centrum Słowian i Wikingów Wolin-Jomsborg-Wineta z Wojtkiem Celińskim na czele, który włączył premierę widowiska do programu XIV Festiwalu oraz zapał drużyn i osób jakie zaprosiłem do wystąpienia. Koniec końców, widowisko zostało odebrane z przychylnością, wiele osób mówiło o klimacie jaki udało się wytworzyć surowością środków scenicznych, wykorzystaniem żywiołów oraz aurą miejsca i czasu.

Co mną tak naprawdę kierowało? Ambicja zrobienia czegoś nowego w zakresie inscenizacji historycznych oraz ambicja znalezienia nowej formuły prezentacji naszej rodzimej kultury.

smoss-1024x699

 

Czym dzisiaj „Słowiański Mit…” jest dla Ciebie? Czy cele, o których wspominałeś, zostały zrealizowane?

Podstawowy cel jakim było jednorazowe zrealizowanie widowiska pozostawił niedosyt. Dzień po premierze zaproponowałem Mikołajowi wspólną rejestrację skomponowanych utworów. To tak naprawdę był początek naszej wspólnej przygody, gdzie wspólny muzyczny język zaczęliśmy wypracowywać dopiero podczas trzech sesji nagraniowych, w czasie których powstała druga wersja materiału.

Materiał ten – zapis tematów muzycznych z przedstawienia – wydaliśmy następnie własnym nakładem latem 2009 ayps. Miał to być studyjny side-project zespołu Percival, pojedynczy epizod bez kontynuacji, jednak dzięki kontaktom nawiązanym za pomocą ówczesnego serwisu MySpace, który był głównym kanałem promocyjnym płyty okazało się, że jest zapotrzebowanie na koncerty. Namówił mnie ostatecznie do nich Mikołaj, co zbiegło się z zaproszeniem do wystąpienia na VI edycji słowackiego festiwalu Perunica Fest. Rok 2009 upłynął zatem pod znakiem prób, podczas których wypracowywaliśmy ówczesne koncertowe wersje naszej muzycznej opowieści.

Obecnie kształt naszej muzyki znacząco odbiega od zarejestrowanego przez Percival demo (mamy te nagrania do dziś) oraz od materiału z płyty, do tego stopnia, że myślimy o ponownej rejestracji tego materiału. Ze zlepku muzycznych tematów powstało 11 pełnych utworów o określonej strukturze i aranżacji, budujących dynamikę koncertu od statycznego intro po intensywne zakończenie.

mit-tekst-1024x1024

Całość wywiadu dostępna na: http://patrimonium-europae.org/2013/10/31/smoss/

Grafika: Patrimonium Europae
Zdjęcie autorstwa Małgorzaty Uta.


Tak świętują Dziady. Tajemniczy obrzęd polskich pogan.

dziady2012 (10)

Co prawda fotorelacja ze święta pochodzi z zeszłego roku a informacje zawarte pod zdjęciami nie zawsze są prawdziwe (Święto na przełęczy Tąpadła było organizowane wyłącznie przez ZZW SW), to jednak warto odnotować ‚artykuł’ jaki ukazał się na popularnej stronie www.sfora.pl

http://www.sfora.pl/Tak-swietuja-Dziady-Tajemniczy-obrzed-polskich-pogan-g61208


Perunwit na Metalowych Dziadach we Wrocławiu.

Pomimo słabej jakości nagrania, udostępniamy fragment występu Perunwita we Wrocławiu. Wielu określiło występ ten jako ‚hipnotyzujący’. Ci którzy obchodzili z nami święto Dziadów dzień później, mieli okazję wsłuchać się w te magiczne brzmienia ponownie.


Święto zmarłych.

dz18

Wiele mógłbym powiedzieć o moim świętej pamięci dziadku. Znając Jego temperament, był za młodu kobieciarzem i hulakom, nie raz przyłożył temu, kto na to zasłużył. Nade wszystko, był szlachetnym człowiekiem przedwojennej szkoły, żołnierzem Wojska Polskiego. Dlaczego o tym pisze ? Bo właśnie nadchodzi święto mego Dziada. Święto Przodków – Dziady, zwane częściej Świętem Zmarłych. Tych naszych bliskich, których czyny wykuły się w naszej pamięci, tych, którzy bezpośrednio lub pośrednio dali nam życie. I tu przychodzi mi na myśl ta manipulacja jaką Chrześcijanie zastosowali wobec Naszych zmarłych. Ta sztuczka nazywania Święta Przodków, Świętem Wszystkich Świętych czyli de facto świętem bardzo wąskiej grupy ludzi uznanych za godne czci przez obcą nam instytucję z Watykanu. Mój Dziadek świętym nie był ! Nic mi o tym nie wiadomo. Lecz 1 listopada to jest Jego święto. Prastary dzień za dusze, który zupełnie niefortunnie przypada obecnie na 2 listopada, znalazł się tam, bo katolicy nie mogli z pogańskiej tradycji całkowicie zrezygnować. Dzisiejszy stan jest zatem pozostałością po próbach wypierania przez KK rytuału rodzimego. Ludzie nie uświadamiają sobie jak bardzo tak zwane „Wszystkich Świętych„ istnieje wbrew naturalnej wierze Polaków. Każdy kto choć chwile się nad tym zastanowi, uzna to za absurd. Bo nasi Przodkowie „świętymi” w znaczeniu definicji kościoła kat. Zazwyczaj nie byli, chyba że akurat ktoś jest potomkiem na przykład Św. Doroty, która w przypływie zaburzeń psychicznych, dała się zamurować w klasztornej celi.

Tymczasem pamięci o innych protoplastach naszych nie zabraknie i znicze na ich grobach będą się palić. W tradycji pierwszej polskiej religii, akt oddawania czci przodkom, był jednocześnie aktem wiary. Pogańscy święci byli to po prostu ci z naszych antenatów, którzy w sposób najbardziej doniosły i bohaterski zapisali się w dziejach wspólnoty. Ale o tych mniej bohaterskich, też pamiętano. Dzisiejsi słowianowiercy wierzą, że najszlachetniejsi z nas, po śmierci staną się bliżsi Bogom (zob. Wyznanie Słowiańskiej Wiary), czyli jak poetycko ujął to Stanisław Szukalski „Uwielczą wielkokolisko Bogorłów.”

Sporo można by również powiedzieć o tych cechach Polaków, które nam samym mocno doskwierają, o naszej zazdrości, mściwości i paru innych równie paskudnych przypadłościach. Ale jedną piękną cechę Polacy posiadają bezapelacyjnie, jest nią głęboki szacunek do zmarłych. Nie do jakiś wyimaginowanych świętych, z bajek i pustynnych legend. Z Jeruzalem, Mekki czy innych tropików, lecz do zmarłych, których znaliśmy lub których doceniamy za ich czyny.

Poznałem wielu zblazowanych Europejczyków z zachodu. Tych, którzy zwiedzali Tybet w poszukiwaniu „wyższego Ja” i tych co z nudów, podróżowali do źródeł cuchnącego Gangesu, z nadmiaru czasu i pieniędzy. Wiecie, co tych ludzi, którym wydaje się, że widzieli już wszystko, dziwi w Polsce niepomiernie, gdy przeszli się cmentarnymi uliczkami na 1 listopada w Polsce? Te płonące nekropolie umarłych. Cmentarze zatłoczone bardziej niż hiszpańskie uliczki w piątkowy wieczór. Bo jesteśmy cywilizacją pamiętającą o swoich korzeniach. Nasza kultura przetrwa dopóki, dopóty palić się będą znicze na grobach naszych bliskich.
Moi rodzice, gdy byłem małolatem szli ze mną, co roku na pobliski, opuszczony i mocno zniszczony, poniemiecki cmentarz, palić znicze. I mimo, że nikogo od 50 lat tam nie pochowano, Polacy palili tam znicze, bo czuliby się źle, gdyby w bezpośrednim sąsiedztwie dużej metropolii, nikt nie poszedł do grobów zapalić świeczkę tym, co byli tu przed nami, bez względu na dzielące ich i nas różnice historyczne. Tak właśnie objawia się nasze dziedzictwo kulturowe.

Pamięć przodkom. Sława bohaterom !

Myślozbrodniarz dla Słowiańska Wiara.pl


Wielki powrót miodu pitnego.

AAmiodek

 

Nasi przodkowie byli specjalistami w wytwarzaniu napojów alkoholowych, zachwycających przybyszów z innych krajów. Wśród tych trunków królował miód pitny, który znów wraca do łask. 

Produkowane w Polsce miody pitne cieszą się coraz większym powodzeniem w świecie – poinformowała niedawno „Rzeczpospolita”. W ostatnich latach eksport tego trunku każdego roku wzrasta o kilkanaście procent. – Na rynku chińskim i w innych krajach Azji miody zaczynają robić furorę, bo dobrze komponują się z wyrafinowanymi, lekko słodkimi smakami tamtejszych kuchni – tłumaczy Iwona Duda, specjalista ds. handlu i marketingu Spółdzielni Pszczelarskiej Apis w Lublinie.

W Polsce również rośnie spożycie tych napojów. Zdaniem ekspertów sprzyja im odwrót konsumentów od mocnych alkoholi, zmiany wstylu życia i odżywiania oraz moda na produkty tradycyjne.

Nic dziwnego, że łączna produkcja miodów pitnych w Polsce wzrosła w ciągu ostatnich lat prawie dwukrotnie i obecnie wynosi ok. 1,2 mln litrów. Ta informacja na pewno ucieszyłaby jednego z największych miłośników trunku, czyli pana Zagłobę.

 

Czytaj więcej na wp.pl


Dziady.

Dziady


Święto Przodków – pierwsze zdjęcia.

1 (Copy) 4 (Copy) 5 (Copy) 7 (Copy) 9 (Copy) 10 (Copy) 11 (Copy) 12 (Copy) 14 (Copy) 15 (Copy) 16 (Copy) 20 (Copy) 29 (Copy)


Atak katolickich klechów na Świętowita na Ślęży!

Dotarła do nas wiadomość, że w tych dniach pod naciskiem katolickiego ultrasa, proboszcza parafii w Sulistrowicach, usunięto z przestrzeni publicznej Góry Ślęży Świętowita, który tam czynem społecznym Rodzimowierców Polskich został postawiony. Podobno w tych działaniach aktywnie wspierał go burmistrz Sulistrowic.

Informacja o tym skandalicznym wydarzeniu znalazła się na stronie Pana Czesława Białczyńskiego dziś rano i bardzo szybko obiegła internet powodując powszechne oburzenie, również wśród ludzi zupełnie nie związanych z rodzimowierstwem. Na przykład na popularnym wykopie. Prosimy udostępniać dalej tą informację. Tym bardziej, że arogancja i buta klech, rodzi efekt dokładnie odwrotny do ich nikczemnych zamiarów. Właśnie dziś u podnóża Świętej Góry Ślęży, słowianowiercy obchodzą Dziady, święto ku czci przodków. Wiara przyrodzona pozostanie niezatarta bez względu na różne desperackie czyny jakich podejmują się katoliccy Ajjatollachówie . Link do całego artykułu tutaj.

  


Słuchaj wieszcza.

dziady


Święto Przodków – Dziady.

Informujemy, że są jeszcze wolne miejsca w zarezerwowanych przez nas domkach w ośrodku Mieszko i Jagienka. www.mieszkoijagienka.pl Mamy możliwość przewiezienia części osób samochodami z Wrocławia lub Sobótki na Przełęcz Tąpadła. Osoby zainteresowane prosimy o kontakt. Informacje o święcie udzielane są także pod numerem telefonu: 0 882 021 612.


Koncert Metalowe Dziady + Święto Przodków (25,26 Października)

Zapraszamy na Koncert Metalowe Dziady we Wrocławiu oraz Święto przodków dzień później pod Świętą Górą Ślężą.

Koncert Wrocław

Koncert Wrocław

blut-aus-nord-4ffedb7e6e6aa (1)

Wszelkich dodatkowych informacji udzielamy pod adresem: fourfaces@wp.pl

METALOWE DZIADY:

Koncert 25.10.2013, Klub Madness, Wrocław, Hubska 6
OTWARCIE BRAM 18:30 START 19.00, WJAZD:15 ZL

Zagrają:

PERUNWIT(Pagan Folk)
SWARGA (Slavic Black/Death Metal )
DEYZIDOX (Death Metal-Serbowie z Łużyc)
TRYTON (Heavy Metal-Poznan)
DEAD POINT (Death Metal-Wrock)
LILLA VENEDA (Death/Black Metal-Wrock)
DEADLINE (modern trash metal-Tychy)
COMMA 7 (Progressive Rock-Opole)

ŚWIĘTO PRZODKÓW:

Przełęcz Tąpadła koło Sobótki, ośrodek ‚Mieszko i Jagienka’
26.10.2013

Warsztaty, prelekcje i obrzęd.
Koncert Perunwita – stara gwardia powraca w chwale.
Koszt wieczerzy wraz z noclegiem tylko 75 złotych.

Rezerwacji dokonujemy pod adresem: fourfaces@wp.pl

Liczba miejsc ograniczona.

PRZYBĄDŹ, ZOBACZ, WYSŁUCHAJ, DOŚWIADCZ.

dziady2012 (10)

dziady2012 (60)

dziady2012 (18)

dziady2012 (50)


www . slowianskawiara . pl

Untitled-1

S L O W I A N S K A W I A R A . P L

Jak wielu z Was zauważyło, nasz serwis www.slowianskawiara.info.pl nie działał od dłuższego czasu. Mieliśmy sporo kłopotów z firmą hostingową, teraz strona jest na naszym własnym serwerze. Jednocześnie postanowiliśmy połączyć obie strony jedną domeną SlowianskaWiara.pl Pozycjonowanie różnych stron jednego Związku okazało się kłopotliwe a posiadanie trzech różnych domen (wraz z forum www.slowianskawiara.eu) jest po prostu niepraktyczne i niepotrzebne. Sporo ludzi spodziewających się bieżących informacji na stronie głównej Związku, nie znajdowała ich tam. Dlatego od teraz o wszystkich naszych działaniach i organizowanych świętach będziemy informować tylko na jednej i systematycznie aktualizowanej stronie WWW.SLOWIANSKAWIARA.PL ( domena działająca nieprzerwanie od 19 kwietnia 2006 roku.) Pierwotna strona Związku będzie dostępna również w tym miejscu za jakiś czas

Pozdrawiamy słonecznie

Załoga www.slowianskawiara.pl


Klub Polski Słowiańskiej

ark1


Piotr Gulak – Przysiega barda

gulak

Wczoraj ukazała się trzecia i zarazem ostatnia część słowiańskiej baśni – Przysięga barda. Autorstwa Piotra Gulaka

Oto link do strony e-bookowa

http://www.e-bookowo.pl/fantasy-i-science-fiction/przysiega-barda.html

a tutaj link do fragmentu

http://www.scribd.com/doc/163131220/gulak-przysi%C4%99ga-barda

Zapraszamy do lektury.


Jako Słowianie jesteśmy u siebie, a traktuje się nas jak obywateli drugiej kategorii.

56666b3784cffaa476387269135d8cdb,641,0,0,0

– Dziwi mnie, że uczy się w naszych szkołach o religii greckiej, rzymskiej, a niestety o naszej rodzimej się zapomina – mówi Ratomir Wilkowski, przedstawiciel polskich rodzimowierców. W rozmowie z naTemat opowiada, jak trudno jest dziś dać dzieciom starosłowiańskie imię i o tym, kim są współcześni polscy „pogani

 

W czerwcu „Rzeczpospolita” napisała o planowanym zjednoczeniu polskich pogan. Postanowiliśmy porozmawiać z jednym z uczestników zjazdu, o którym pisał dziennik, by dowiedzieć się więcej, co to znaczy być „poganinem” we współczesnej Polsce.

Jak powinienem się do pana zwracać?

Ratomir Wilkowski: U nas kapłanów nazywa się żercami.

Kim są żercy?

Żerca sprawuje czynności obrzędowe, poza tym prowadzi też inne czynności związkowe. Ale inaczej niż w Kościele Katolickim, musi się sam utrzymywać. Nie ma czegoś takiego, że żyje tylko z datków wiernych. Musi pracować. Funkcja żercy jest honorowa.

Czy to dlatego, że nie ma wystarczająco wielu wiernych, by żerca mógł utrzymać się z ich datków?

Myślę, że wiernych jest całkiem sporo, natomiast wątpię, żeby w tym kraju znaleźli się chętni, żeby utrzymywać jeszcze jedną grupę kapłańską. I tak z naszych podatków wszyscy łożymy na Kościół Katolicki. Natomiast zwyczaj, że żerca musi się sam utrzymywać, został wywiedziony ze źródeł historycznych: z przekazów, z kronik.

I co z tych źródeł wynika?

Kapłani rodzimowierczy utrzymywali się z pracy swoich rąk i my staramy się to kontynuować. Chociażby dlatego, żeby nie prowokować dziwnych, niejasnych sytuacji, tudzież w skrajnych przypadkach patologii, mogących zaszkodzić nie tylko związkowi, ale całemu systemowi wyznaniowemu.

Jak to się stało, że pan w ogóle zainteresował się rodzimowierstwem?

Rzecz polega na tym, że człowiek w pewnym momencie swojego życia zaczyna zadawać pytania, które są wspólne dla większości systemów wyznaniowych – o sens istnienia, nie tylko swojego, ale i otaczającego nas świata. O to, co jest przed naszym życiem, co jest po nim. Generalnie, o istotę wszechrzeczy, można powiedzieć. Różne religie, różne systemy wyznaniowe, starają się odpowiadać na te pytania na swój sposób.

Dlaczego dla pana akurat ten sposób okazał się najatrakcyjniejszy?

Może nie tyle najatrakcyjniejszy, co najbardziej zbieżny z moją filozofią życiową. Katolicyzm, który jest w naszym kraju najbardziej popularny, w najmniejszym nawet stopniu nie odzwierciedla tego, w co wierzę, ani nie znajdywał pokrycia w moim stosunku do świata.

A w czym z pana filozofią pokrywała się wiara rodzimowiercza?

Podstawową rzeczą jest to, że rodzimowierstwo słowiańskie nie jest dogmatycznym monoteizmem, tylko politeizmem, czyli wielobóstwem. Do tego jest silnie nacechowane panteizmem, czyli przekonaniem, że Bóg najwyższy jest tożsamy całemu otaczającemu nas światu, naturze. Monoteizm chrześcijański wyklucza panteizm, a tym bardziej politeizm. W rodzimowierstwie świat w skali makro nie jest stworzony przez Boga, tylko jest mu tożsamy.

Oprócz tego, przynajmniej w ramach związku, który ja reprezentuję, zakładamy istnienie pozostałych bogów, będących niejako przejawami poszczególnych aspektów Boga najwyższego. Sprawują oni pieczę nad konkretnymi aspektami natury, poprzez nie przejawiając swe istnienie.

Mówi pan o związku, który pan reprezentuje. Tymczasem związków rodzimowierczych jest kilka.

Obecnie w Polsce zarejestrowane są cztery związki rodzimowiercze, z czego czynnie działają trzy. Jest to reprezentowany przeze mnie Rodzimy Kościół Polski, związek wyznaniowy Rodzima Wiara i zachodniosłowiański związek wyznaniowy Słowiańska Wiara. Oprócz tego istnieją różne lokalne wspólnoty nieformalne, jak również formalnie zarejestrowane stowarzyszenia i grupy takie jak Stowarzyszenie Żertwa, Stowarzyszenie Watra, Stowarzyszenie Gontyna, czy grupa Wiedza i Dzieło.

Dlaczego tych grup jest tak wiele?

Bo zakres rodzimowierstwa jest dość szeroki. Czasami przyczyną tego rozwarstwienia są, mówiąc najkrócej, poglądy polityczne. Są grupy, które bardziej skłaniają się ku prawicy. Są grupy, które bardziej stawiają na folklor i wierne sięganie do źródeł. Generalnie, same różnice wyznaniowe, teologiczne nie są aż tak wielkie. I nie uważam, żeby związków było aż tak wiele. Szczególnie uwzględniając fakt, że to jest politeizm, czyli system, który nie zakłada jakiegoś jednego, uniwersalnego systemu zbliżania się do absolutu, do Boga najwyższego, czy nawet sumy bóstw. W rodzimowierstwie już samo to, że jest ono politeizmem, dopuszcza sporą tolerancję i możliwość indywidualnego podejścia do wiary.

Inaczej niż w monoteizmie.

Tak, a proszę zauważyć, że choćby chrześcijaństwo, które jest religią wyraźnie określającą zakres swoich założeń teologicznych, również nie uchroniło się od rozwarstwień. W jego ramach też musiano się spotykać na różnego rodzaju soborach, uchwalać kanony wiary, które często prowadziły nie tyle do scalenia, co wręcz dalszych podziałów. Mimo że monoteizmy często są globalnymi systemami uniwersalistycznymi, również w ich ramach dochodzi do rozłamów.

Czy wasza religia jest uniwersalistyczna? Czy zakładacie nawracanie na nią innych ludzi?

Nie. To wynika już z samej definicji rodzimowierstwa, ponieważ w przeciwieństwie do zdecydowanej większości monoteizmów, które są określane jako religie objawione czy też założone, rodzimowierstwo jest tzw. religią naturalną, czyli taką, która wykształciła się na przestrzeni wieków, istniejąc niejako od początku dziejów danej grupy etnicznej.

Opiera się ono na zmysłowej i pozazmysłowej obserwacji otaczającego nas świata, w naszym przypadku obserwacji zapoczątkowanej przez naszych słowiańskich przodków. I już chociażby przez to, że wiara ta związana jest z grupą etniczną i terenem na którym się wykształciła, nie jest ukierunkowana na nawracanie czy przekonywanie osób spoza tej grupy.

A gdyby ktoś sam się do was zgłosił?

W przypadku naszego związku jest wyraźnie powiedziane, że każdy, kto uważa się za Polaka i szanuje naszych rodzimych bogów, może formalnie przystąpić do Rodzimego Kościoła Polskiego.

Ale musi uważać się za Polaka, tak? Nie przyjęlibyście kogoś z zupełnie innej kultury?

Powiem tak – trudno mi sobie wyobrazić, żeby osoba będąca z innego kontynentu nie wyznawała swoich bogów, tylko chciała wyznawać naszych. Jeżeli ktoś chce wyznawać naszych bogów, to siłą rzeczy, niejako z definicji, zakłada się, że będzie to osoba, której szczególnie bliska będzie ta kultura, ten naród, te ziemie. Więc owszem, ten ktoś może mieć wśród swoich przodków osoby innej niż polska narodowości, ale jeśli nie ma w duszy szacunku dla naszych słowiańskich bogów, to mija się z celem, żeby przystępował do związku. To tak jakby do wojska przyszła osoba, która ma poważną wadę wzroku i chciała zostać pilotem oblatywaczem (śmiech).

Jaki jest wasz stosunek do Kościoła Katolickiego?

To jest często powtarzające się pytanie, na które wbrew pozorom bardzo ciężko odpowiedzieć. Ujmując rzecz jak najkrócej: w państwie, które teoretycznie jest demokratyczne i świeckie, nie odczuwamy, że jesteśmy traktowani na równi z dominującym Kościołem, co ponoć zapewnia nam Konstytucja. Więc na pewno nie rodzi to pozytywnego nastawienia, szczególnie uwzględniając historyczny proces chrystianizacji przeprowadzany na tych ziemiach, którego bynajmniej nie można uznać za zakończony. Mimo że jako Słowianie, jako Polacy, jesteśmy ze swoją wiarą u siebie, jesteśmy pod względem wyznaniowym traktowani jako obywatele drugiej kategorii.

W czym to się przejawia?

Nadal zawłaszczane są przez Kościół katolicki udokumentowane rodzime, słowiańskie miejsca kultowe, w obrębie których stawia się krzyże, kapliczki czy wręcz buduje kościoły. W życiu codziennym z kolei, dzieciom niejednokrotnie łatwiej jest nadać w Urzędzie Stanu Cywilnego imiona pochodzenia semickiego, niż imiona słowiańskie. To nie jest naturalne, jeśli będąc u siebie musimy udokumentować, że dane imię istniało. Na przykład przedstawiać kroniki czy słowniki etymologiczne.

Ale to ostatnie nie jest chyba akurat winą Kościoła, prawda?

Bezpośrednio pewnie nie, ale pośrednio tak. Chodzi o to, że próbuje się zawłaszczać sfery świeckie, np. przez wieszanie krzyży w urzędach, przez wprowadzanie na coraz większą skalę religii do szkół, finansowanie z budżetu państwa budowy świątyń Kościoła Katolickiego, tak jak np. warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej. Oczywiście, tego się nie robi wprost, tylko daje pieniążki na muzeum, które jest w ramach świątyni, ale de facto jest to budowanie tej właśnie świątyni. Co dalej? Wprowadzanie do wojska kapłanów. Ktoś powie, że to szczegóły, ale można by je wyliczać długo.

Ok, to może teraz opowiedziałby mi pan kilka słów o zasadach waszej wiary. Chodzi mi np. o zasady etyczne.

Naszą etykę opieramy na przekazach: dokumentach i zachowanych źródłach folklorystycznych. Posługujemy się także analogią porównawczą z innymi kulturami zbliżonymi do słowiańskiej. Pomijam w tym miejscu, że uniwersalne zasady, takie jak nie zabijaj, nie kradnij, czcij przodków, są wspólne dla wielu niezależnych kultur. Odwołujemy się też od zabytków, jak na przykład Idol ze Zbrucza. I generalnie przyjmujemy, że człowiek jest częścią natury, częścią otaczającego nas świata i zyska najwięcej, nie działając wbrew temu światu, tylko w zgodzie z jego zasadami. Stąd przyjmujemy za konieczne przestrzeganie praw natury i praw ładu społecznego.

Czy to się jakoś łączy z ekologią?

Natura jest bardzo silnie związana z naszą wiarą, natomiast byłoby nadużyciem stwierdzenie, że każdy rodzimowierca jest ekologiem, czy że każdy ekolog jest rodzimowiercą. Tak samo nie każdy rodzimowierca zajmuje się odtwórstwem historycznym. Bo wiara to nie jest odtwórstwo, to musi wynikać z rzeczywistego przekonania, a nie z hobby. Więc podobnie nie każdy odtwórca historyczny lub członek bractwa rycerskiego jest rodzimowiercą i nie każdy rodzimowierca jest zaraz odtwórcą historycznym.

Wróćmy do ekologii. Czy jest dla was ważna?

W przypadku rodzimowierstwa trudno mówić o czymś, co się potocznie określa eko-oszołomstwem. Czyli nie ma u nas np. jakichś restrykcji żywieniowych. Nikt nikomu nie zakazuje jedzenia mięsa, tym bardziej że nasi słowiańscy przodkowie byli zabijani przez zwierzęta, sami na nie polowali i spożywali ich mięso. Uważamy również, że natura ma swoje sposoby, żeby sobie radzić z zagrożeniami, które się w jej ramach pojawiają, aczkolwiek jesteśmy również świadomi tego, że działalność człowieka zbyt często prowadzi do zachwiania równowagi w przyrodzie. I o ile natura świetnie sobie poradzi bez człowieka, to człowiek poza naturą – w żadnym razie.

Czy ktoś stoi na straży reguł waszej wiary?

Uwzględniając, że rodzimowierstwo nie wykazuje jakiejś szczególnej tendencji do popadania w dogmatyzm, zasadniczo przyjmuje się założenie, że każdy może żyć jak chce, byleby przy tym nie krzywdził innych. Wbrew pozorom nie jest to to samo, co chrześcijańskie “kochaj bliźniego swego, jak siebie samego” czy też „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”.

Bo nie zakładacie z góry, co komu jest miłe?

Zdecydowanie tak. U nas przede wszystkim stawia się na poczucie empatii. W imię miłości bliźniego w chrześcijaństwie często tego bliźniego pozbawiało się życia. Bo katolicy, chrześcijanie wychodzili z założenia, że ważniejszą rzeczą jest nawrócenie niewiernego, osiągnięcie przez niego domniemanego zbawienia, niż wartości życia doczesnego z samym życiem doczesnym włącznie. W historii mamy wielokrotne przykłady sytuacji, gdy prowadziło to do nadużyć i licznych zbrodni. Dlatego w rodzimowierstwie stawia się głównie na samodzielne myślenie i zdolność empatii, czyli wczucie się w sytuację drugiego człowieka, w jego stan. I przede wszystkim dąży się do tego, by tego człowieka nie krzywdzić, uwzględniając jego perspektywę.

Proszę powiedzieć, jak reagują nowo poznani ludzie, kiedy dowiadują się, że jest pan… No właśnie, chciałem powiedzieć, że “jest pan poganinem”. Czy wy tak o sobie mówicie, czy to nie jest dla was obraźliwe?

Poganami lub neopoganami określają nas osoby spoza ruchu, najczęściej katolicy. Pod tym mianem do jednego worka, często w celu zdeprecjonowania, wrzuca się wiele grup: od różnych etnicznych systemów wyznaniowych po ruchy New Age, wróżki i tarocistów czy agnostyków. Poganin jest tu więc określeniem bardzo dyskusyjnym, choć przede wszystkim mało precyzyjnym.

Czyli nie powinienem mówić “poganin”, tylko “rodzimowierca”?

Myślę, że najwłaściwszym określeniem jest rodzimowierca. Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, można zawsze dodać rodzimowierca słowiański.

No dobrze, to powtórzę pytanie, od którego zacząłem – jak reagują ludzie, kiedy mówi im pan, że jest rodzimowiercą?

Ja mam o tyle pozytywną sytuację, że moje otoczenie nie ma jakichś zatwardziałych uprzedzeń w tym względzie. Więc w najgorszym razie jest to chwilowe zdziwienie, które szybko przeradza się w autentyczne zaciekawienie, ponieważ ludzie często nie wiedzą, czym jest rodzimowierstwo słowiańskie. W ogóle rzadko kiedy mają choćby minimalne pojęcie o tym systemie religijnym, o tym, że Słowianie mieli swoją wiarę, swoją religię.

Dziwi to pana?

Dziwi mnie, że uczy się w naszych szkołach o religii greckiej, rzymskiej, a niestety o naszej rodzimej się zapomina. Więc, jak mówię, to zaskoczenie bardzo szybko przeradza się w zaciekawienie. Aczkolwiek znam osoby, które nie mają tyle szczęścia, bo żyją w otoczeniu katolików, których można nazwać potocznie zwolennikami Ojca Dyrektora. Oni reagują dość jednoznacznie. Zresztą najlepszy przykład to reakcje na organizowany przez nas zjazd rodzimowierczy. Może to się wydać śmieszne, ale dostajemy np. e-maile z litaniami o nasze dusze, nawrócenie, tudzież pogróżki, że będziemy się przez wieczność smażyć w piekle. Pomijając fakt, że w rodzimowierstwie słowiańskim piekło nie występuje, takie zachowania dokładnie świadczą o mentalności niektórych ludzi jak i o tym, do czego są zdolni.

Skoro nie wierzycie w piekło, to co się według wiary rodzimej dzieje z człowiekiem po śmierci?

Podejście do zaświatów w rodzimowierstwie jest trochę bardziej rozbudowane niż w chrześcijaństwie. Według Słowian elementów duchowych w człowieku było więcej niż tylko jeden, a ich losy pośmiertne były różne. Jeden z tych pierwiastków po śmierci wracał do Wyraju, czyli tzw. zaświatu górnego, by po jakimś czasie ponownie wstąpić w łono kobiety i odrodzić się jako nowy człowiek. Natomiast drugi z tych pierwiastków duchowych trafiał do Nawii, czyli zaświatu podziemnego, dolnego. I ten pierwiastek duchowy, będący niejako cieniem człowieka za życia, jednoczył się z pozostałymi duchami przodków.

Mówi pan o tym, że w szkołach uczy się o religii starożytnych Greków czy Rzymian, a nie uczy się o religii Słowian. Chciałem zapytać, dlaczego pan sądzi, że to by było wartościowe?

Zachowam się brzydko i odpowiem pytaniem na pytanie. Czy pana zdaniem, świadomość własnej tożsamości jest ważna?

Tak.

To mamy odpowiedź na pańskie pytanie. Odcinając się od wiary, która jest istotnym składnikiem naszej rodzimej kultury, odcinamy się od korzeni. A naród, który jest odcięty od korzeni, umiera. Traci swą tożsamość…

I sądzi pan, że wiara wywodząca się jeszcze sprzed chrztu Polski, może dziś nam – Polakom, powiedzieć coś istotnego o nas samych?

Oczywiście.

Co na przykład?

Wyjaśnię może, dlaczego ona może nam wiele o nas powiedzieć. Ponieważ jest to wiara, która wykształciła się na tych terenach i w sposób najwłaściwszy te tereny opisując. Jak wspomniałem wcześniej, opiera się na zmysłowej i pozazmysłowej obserwacji otaczającego nas świata, zapoczątkowanej przez naszych przodków. Więc jeżeli nie mamy czerpać z tego dziedzictwa, które nam zostawili nasi właśni dziadowie, to skąd? Ze spuścizny, którą przyniosły nam ludy kulturowo wykształcone na odległych terenach, np. wśród piasków pustyni Izraela?

Może i chrześcijaństwo przyszło z daleka, ale musi pan przyznać, że chyba nieźle się na tych terenach przyjęło.

Owszem, można próbować takich zabiegów. Ale właśnie dlatego, że chrześcijaństwo było tu obce, było zmuszone adaptować na swoje potrzeby wiele zwyczajów i wiele tradycji pogańskich tu zastanych, nadając im własną symbolikę i znaczenie. Jednak dziś widać, że te protezy w katolicyzmie gną się i łamią. Ich wypaczona forma nie wytrzymuje próby czasu. A dodatkowo Kościół Katolicki sam sobie robi największą krzywdę, chociażby odsuwając od możliwości wypowiadania się własnych kapłanów, którzy zdają się być w tym związku religijnym najrozsądniejszymi, otwartymi na świat osobami. Nie będę wymieniał nazwisk, ale myślę, że wiadomo, o jakie osoby chodzi.

Całość na: NaTemat.pl


Staroslovanská vatra 2013 – Turčianska Štiavnička

 


Praca z bogami.

Przedstawiamy prace graficzne Rutiliusa, redaktora bliskiego nam portalu www.panteion.pl

ares_sol

Ares – Sol

hermes-bike

Hermes

hefajstos

Hefajstos

Dionizos

Dionizos

demeter

Demeter

Athena

Atena

afrodyta

Afrodyta

Autor: Rutilius, źródło: http://blogosfera.pantheion.pl/rutilius/2013/07/30/praca-z-bogami/


Święto Peruna na słowackim Welesturze.

Odsyłamy do bardzo ciekawego opisu święta jakie sporządził nasz kolega Raslavien. Spotkanie ze Słowakami podczas tej lipcowej uroczystości było jak zwykle bardzo radosnym przeżyciem. Załączamy kilka fotografii. Jako, że Słowacy nie lubią aby ich święta były fotografowane, stąd też przedstawiamy tylko parę zdjęć zrobionych głównie po obrzędzie.

perun_01

Perun_02

Perun_03

Perun_04

Perun_05

Perun_06

Perun_07

Perun_08

Perun_09

Perun_10

Perun_12

Perun_13

Perun_14

Perun_15

Perun_16


Pogańskie śluby zalegalizowane w Irlandii.

shutterstock_14875456

Pogańskie śluby, które dotychczas, w wielu przypadkach odprawiane były przez uznanych Druidów będą zalegalizowane w Irlandii. Po pięcioletniej kampanii rząd uznał prawo Irlandzkiej Federacji Pogańskiej (Pagan Federation Ireland) do udzielania ślubów. Ceremonie te wyróżnia między innymi obyczaj skakania przez wiklinową miotłę na znak przejścia a raczej przeskoczenia na nową drogę życia. Pogańskie śluby są również rozpoznawalne dzięki tradycyjnemu wiązaniu szarfom bądź wstążką rąk nowożeńcom, symbolu więzów małżeńskich. Ostatnio w obrządku tym swój ślub zawarł siostrzeniec Richarda Bransona (brytyjskiego miliardera, twórcy obejmującej ponad 400 firm grupy Virgin. – przyp. tłum.) Śluby te stają się coraz bardziej popularne. Ray Sweeney koordynator Federacji Pogańskiej w wywiadzie dla Irish Sundey Times powiedział, że około czterdzieści par oczekuje obecnie na ślub w starej, rodzimej tradycji.
Wcześniej aby związek małżeński był uznany przez państwo, należało udać się do urzędu stanu cywilnego (Registry Office), aby tam dopełnić formalności. Obecnie nie będzie to konieczne.

Tradycja wiązania nadgarstków młodej parze sięga czasów Celtyckich. Obecnie w Irlandii jest ośmiu Druidów i mistrzów ceremonii, wyszkolonych w udzielaniu ślubów. 250 000 osób w ostatnim badaniu demograficznym w Irlandii zadeklarowało, że nie czują się związani z żadną zorganizowaną formą religii.
Sweeney chciałby jednak aby nie nadawać zbyt wielkiego rozgłosu temu wydarzeniu, obawiając się reakcji Chrześcijan.

„Nie chcemy aby ludzie krzyczeli na nas albo śpiewali na nasz widok jakieś chrześcijańskie hymny” – mówi Sweeney. „Jest zbyt wiele niezrozumienia odnośnie pogaństwa. Niektórzy ludzie myślą, że to Szatanizm, ale przecież to przedchrześcijańska religia więc jak może być antychrześcijańska ? Pogaństwo to nie przebieranie się w śmieszne średniowieczne stroje. Ja na przykład ubieram do ceremonii garnitur tyle, że bez krawata.”

JANE WALSHE (tłum. Przemysław Mrugacz)

IrishCentral.com

swf+Pagan+Wedding


SŁOWIANIĆ !

Pierwszy numer kwartalnika „Słowianić” dostępny jest już od kilku tygodni, nie było nam dane Was o tym poinformować, ze względu na przebudowę serwisu. Nadrabiając zaległości, zachęcamy do nabycia stu osiemdzisięciu stron myśli słowiańskiej. Wydawnictwo  Slovianskie Slovo

slowianic


Czesław Białczyński – Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana.


Nasza grupa na facebooku przekroczyła 1000 członków.

facebookDołącz do nas: grupa słowiańska wiara.

czytaj o nas: Związek Słowiańska Wiara


Bogowie Polscy

bogowiepolscy

Za fenomenem strony Bogowie Polscy  stoi dwóch ludzi. Kazimierz Perkowski i Grzegorz Niedzielski. Dla historyków, rodzimowierców i słowianofilów strona ta szybko stała się źródłem wiedzy i inspiracji do własnych poszukiwań. Czytając ich artykuły ma się przeświadczenie, że panowie ci zajmują  katedry na prestiżowych uniwersytetach i są etatowymi pracownikami naukowymi. Tymczasem to, w najlepszym tego słowa znaczeniu – pasjonaci, którzy prowadzą swą działalność non-profit.  Niezwykłość ich współpracy polega na oddaniu z jakim ów badacze doszukują się wiedzy o wierze przyrodzonej z każdego strzępu informacji znalezionego w książkach, zwyczajach ludowych i archiwaliach. Nie zawahałem się użyć słowa fenomen, gdyż poza niezwykłym wkładem merytorycznym i wciąż rosnącym autorytetem obu panów, strona ilustrowana jest pracami Kazimierza Perkowskiego, który w swych magicznych obrazach koduje wiedzę o prapolskich wierzeniach, łącząc kunszt artystyczny z erudycją. Zapraszam do przeczytania poniższego wywiadu.

 

Przemysław Ziemowit Mrugacz 

 

 

 

1.Witam.  Kiedy narodził się pomysł na tworzenie strony „ Bogowie polscy”? Kto stoi za tym projektem?

 

Kazimierz Perkowski: Wierzenia rodzime i ich badanie to nasza wielka pasja. Traf chciał, że w początku 2011 roku ja uruchomiłem stronę Bogowie Polscy wraz z pierwszą serią ilustracji, a Grzegorz Niedzielski opublikował w Armoryce swoją „Mitologię plemion prapolskich”. Gdy informacja o ilustracjach pojawiła się na stronach serwisu Słowiańska Wiara zobaczył to Grzegorz i skontaktował się ze mną. Okazało się szybko, że w wielu sprawach jest nam po drodze. Szkoda byłoby to było tak zostawić. Co prawda z początku nie działo się wiele,  poza ożywionymi dyskusjami, jednak kolejnym impulsem zacieśniającym współpracę było ukazanie się książki „Wierzenia Prasłowian” Jakuba Zieliny. To właśnie dyskusja na temat tej interesującej publikacji (jak i wcześniejszych naszych ustaleń) zapoczątkowała cykl artykułów Grzegorza. Przy okazji i moje ilustracje oraz teksty zyskały cenne wsparcie religioznawcze. Obecnie wokół naszego projektu pojawiają się kolejne osoby zainteresowane rekonstrukcją wierzeń staropolskich.

 

2. Postawiliście sobie bardzo ambitne zadanie przedstawienia polskich Bogów doby pogańskiej.  Jednak dyskurs naukowy raczej pomniejsza lub wręcz często odrzuca źródła, które przypominacie. W statutach synodalnych padają nazwy bogów wyznawanych przez Polaków, lecz tacy autorzy jak Łowmiański, bagatelizują  to twierdząc, że duchowni nie orientowali się w zagadnieniach mitologicznych.

 

Grzegorz Niedzielski: Problem w tym, że gdy mowa jest o tzw. „dyskursie naukowym” zazwyczaj przywołuje się A. Brücknera czy H. Łowmiańskiego, pomijając niezwykle cenne spostrzeżenia odnoszące się do poszczególnych imion bogów z tekstów statutów synodalnych, pojawiające się u takich autorów, jak A. Szyjewski, L. Kolankiewicz, A. Kowalik, czy ostatnio J. Zielina. O takich naukowcach, jak historyk Karol Potkański (1861-1907), który trafnie poddawał krytyce pisma Brücknera tuż po ich opublikowaniu, w ogóle się nie wspomina, podobnie jak autorów spoza granic kraju, przede wszystkim rosyjskich. „Dyskurs naukowy” wygląda więc  tak, a nie inaczej, gdyż został zawężony do granic możliwości, popadając czasami w absurd. Jak słusznie spostrzegł A. Szyjewski, gdyby na poważnie wziąć twierdzenia Brücknera i Łowmiańskiego na temat ogółu pogańskich wierzeń Słowian, należałoby nas uznać za etniczny ewenement na skalę światową – jedyną społeczność plemienną, która nie posiadała mitów.

 

Co do drugiego pytania – imiona bóstw to nie jest jakieś zawiłe zagadnienie mitologiczne, a przecież statuty nie podają wiele ponad nie. Aby się ich dowiedzieć, wystarczyło zadać kilka pytań podczas spowiedzi – „Czy wzywałeś podczas igrzysk na dzień Zesłania Ducha Świętego pogańskich idoli? A może słyszałeś jak inni ich wzywają?”.  Nie mówiąc o tym, że kapłani walczący z przeżytkami pogaństwa niewątpliwie sami się z nimi zetknęli (gdyby tak nie było, po cóż owe statuty?) , a najbardziej podstawowych faktów, dotyczących imion bóstw mogli dowiedzieć się od miejscowych informatorów. Fakt, że imiona bogów zapisane przez  niezależnych autorów statutów, powtarzają się w bardzo regularny sposób również przemawia za ich autentycznością. Jeżeli duchowni mylili się i to gremialnie, wszyscy, to dlaczego mylili się tak podobnie?

 

Kazimierz Perkowski: Otóż to. Dość popularne przeświadczenie o odrzucaniu przez naukę przekazów staropolskich, a dotyczących bogów prapolskich to jedynie swego rodzaju legenda miejska, do tego z gruntu fałszywa. Tacy badacze w randze profesorskiej jak Aleksander Gieysztor, Włodzimierz Szafrański, Krzysztof Bracha, Marek Cetwiński, Marek Derwich, Jerzy Gąsowski, Mikołaj Rudnicki, Andrzej Kempiński czy wspomniani już Andrzej Szyjewski i Leszek Kolankiewicz  uznali za wiarygodne poszczególne przekazy o bóstwach prapolskich. Niezmiennie zachęcamy i namawiamy do sięgnięcia po ich ustalenia. Podkreślmy to z cała mocą: w badaniach powyższych naukowców bronią się właściwie wszyscy bogowie i boginie z tak zwanego kanonu długoszowego (między innymi Jesza/Jasz, Łado, Łada, Dziedzilela, Nyja, Marzanna i Dziewanna). Nie ma tu więc i nie może być mowy o jakimkolwiek frontalnym odrzucaniu przez naukę staropolskich źródeł synodalnych czy „długoszowych”.

03_Lado_Swarozyc

 

3. S. Bylina zauważa, że te imiona są zniekształcone, wątpliwe, a tylko część zasługuje na uwagę. Wy jednak przyjmujecie wszystkie imiona jako prawdziwe. Czy to nie jest brak krytycyzmu?

 

G.N.: Bynajmniej, nie przyjmujemy niczego kierując się samą wiarą w autorytet autorów przekazów. Szukamy uzasadnienia dla prezentowanych twierdzeń poszukując odpowiedników imion, funkcji i postaci w mitologiach indoeuropejskich, w tradycji ludowej, w lingwistyce. To samo zresztą czynił już Brückner, porównując np. imię Jesse z indoeuropejskim Hesus, Esus, Mercurius. Na przełomie XIX i XX wieku religioznawstwo tkwiło jednak w powijakach, poszedł więc ostatecznie inną drogą, popadając w pozytywistyczny hiperkrytycyzm. Widzimy też w oczywisty sposób zniekształcenia. W artykule o Nyji podaję, że miana Tyja, czy Yaya ze statutów synodalnych są najprawdopodobniej zniekształceniami Nyji, czy właściwie – Niji; Ilely to właściwie, po rekonstrukcji – Lela. Przy każdym rozpatrywanym bóstwie dokonujemy próby odtworzenia prawidłowego brzmienia imienia (Jessa to najprawdopodobniej Jasza lub Jaśa). Tylko cztery z postaci boskich występujących w statutach synodalnych, powtarzające się w regularny sposób – Jasza, Łada, Lela i Nija przyjmujemy za pewne. Co do Kija wzmiankowanego przez Koźmińczyka sprawa jest dyskusyjna, być może jest to ślad kultu boga – kowala, brak niestety potwierdzenia z innych źródeł.

 

04_LadaLelaLejla

 

4. S.Bylina, zadaje także pytanie czy mieszkańcy wsi zbierający się na święta sami rozumieli te wyrazy? Czy zawsze mamy do czynienia z imionami bóstw? (sacrum pogańskie s.370)

 

G.N.: Może znowu rozpocznę od Brücknera, bo to od niego zaczęło się uznawanie bóstw takich jak Łada, czy Lela za sztuczne twory niedoinformowanych autorów statutów synodalnych. Karol Potkański całkiem słusznie zauważył, że jeżeli Łada czy Lela były jedynie okrzykami czy zaśpiewami typu „hejże ho!” czy „dana, dana”, to skąd herb Łada, rzeczownik łada - „małżonka” u Serbów i Wielkorusinów, wieś Łada, czy rzeczka Łada, dopływ Sanu? Lelja z kolei to np. nazwa postaci obrzędowej w obrzędach wiosennych z Serbii i Chorwacji. Czy ktoś nazwałby swój herb „hejże ho!”, albo dałby taką nazwę rzece, wsi, lub nazywał tak główną postać obrzędu? To czysty absurd. A powtarza się go wciąż za Brücknerem. Z drugiej strony, ostatecznie imiona te mogły zacząć funkcjonować jako mało zrozumiały powtarzalny zaśpiew, swego rodzaju mantra, gdy utracona została pamięć o ich pierwotnym znaczeniu. Nawet wtedy pojawiały się jednak w określonym kontekście, np. pieśni weselnych, czy świątecznych, a to istotna wskazówka, której nie należy bagatelizować.

 

5. Co możecie powiedzieć  na temat polskich źródeł do religii Słowian. Przez długi czas uważano, że opisy te są późne – XI-XV wiek i powstały w czasach, gdy autorzy tych kronik z pogaństwem w Polsce nie mogli mieć już do czynienia.

 

G.N.: Pogaństwo miało się wciąż dobrze wiele lat po zaprowadzeniu chrześcijaństwa, a jego silne przeżytki utrzymywały się aż do czasów kontrreformacji. Rzecz w tym, że co prawda można kogoś ochrzcić i nauczyć jednej czy dwóch modlitw, ale to nie oznacza, że porzuci on w ten sposób dawne zwyczaje i bogów. Owszem, konwersja religijna na pewno dotknęła silnie warstwy wyższe, związane z władzą i kontrolowane w sferze wierzeń przez kler, co innego jednak – chłopstwo. Dawna religia była bardzo mocno spleciona z cyklem prac rolniczych, z magią płodności i urodzaju, a rolnik uprawiający pole, którego dostatek i życie uzależnione są od łaski żywiołów, niechętnie porzuca sprawdzone obrzędy i bogów. Pójdzie na mszę, ale dla pewności złoży w ofierze koguta dla dawnego boga, gdy nadejdzie pora jego święta. Nie będzie ryzykował zemsty rozdrażnionego bóstwa. Według powiedzenia: Panu Bogu świeczkę, diabłu ogarek. Gdy rozpoczęła się kontrreformacja i ściślejsza kontrola ludu przez duchowieństwo, dawne zwyczaje również trwały, chociaż zapewne dopiero wówczas zaczęto na silniejszą skalę maskować imiona bogów imionami świętych – Jerzego, Maryi, Wojciecha itd. Podobną rzecz można zaobserwować dużo później w przypadku afroamerykańskiego kultu voodoo, gdzie dawnych bogów plemienia Joruba zamaskowano w powierzchowny sposób chrześcijańskimi świętymi.

 

6. Czy jest szansa, rekonstrukcji  prapolskiego panteonu pogańskiego? Czy oprócz bóstw możliwa jest też rekonstrukcja świąt i obyczajów?

 

G.N.: Usiłujemy to robić. Jeżeli połączyć wiadomości z wielu dziedzin nauki – historii, religioznawstwa, etnologii i etnografii, antropologii kulturowej, psychologii religii, posłużyć się metodami porównawczymi i strukturalnymi, możemy odzyskać więcej, niżbyśmy się spodziewali. Istnieje wciąż nieomal nietknięta, olbrzymia skarbnica ludowych baśni magicznych, wśród których kryją się, jak dowodził rosyjski uczony Władimir Propp, ślady dawnych wierzeń. Jeśli dotrzemy do istoty obrzędów ludowych i zrozumiemy ich powiązania z cyklem rocznym słońca, heliakalnymi wschodami i zachodami określonych, istotnych w kulturze ludowej konstelacji (np. Plejad i Oriona), agrarnym cyklem wegetacyjnym, to rekonstrukcja stanie się możliwa również w przypadku świąt i obyczajów. Ważne jest tutaj przede wszystkim zrozumienie ich znaczenia, a w tym celu należy ukazać model świata jakim posługiwali się nasi przodkowie. Jest to możliwe dzięki badaniom porównawczym, etnologii religii, archeoastronomii itd. Dawni bogowie są w pierwszym rzędzie bogami natury, zrozumienie jej cykli ma więc pierwszorzędne znaczenie dla rekonstrukcji wierzeń.

 

7. Poza Górą Lecha znajdująca się w Gnieźnie, a będącą miejscem kultu pogańskiego, zamienionego później na miejsce kultu chrześcijańskiego, mamy inne przykłady wykorzystania miejsc pogańskiego sacrum przez chrześcijan?

 

G.N.: Owszem, zawłaszczanie miejsc dawnego kultu pogańskiego przez chrześcijaństwo nie było czymś incydentalnym. Przykładem może być Góra św. Wawrzyńca w Kołdusie (powiat chełmiński), gdzie na początku XI wieku usiłowano wybudować bazylikę wczesnoromańską. Bardzo ważnym, zawłaszczonym przez Kościół miejscem kultowym jest Łysiec w Górach Świętokrzyskich, gdzie dla ukrócenia utrzymujących się długo po wprowadzeniu chrześcijaństwa obchodów świąt pogańskich, wybudowano na początku XII wieku opactwo benedyktyńskie. Na słynnej Ślęży niedaleko Wrocławia,  w pierwszej połowie XII wieku Piotr Włostowic ufundował klasztor augustianów. To tylko kilka przykładów, tych najbardziej znanych. Przy okazji widać, że nie wszystkie miejsca kultowe zostały od razu zaanektowane. Po buncie ludowym w latach 1034 -1047  walka z wciąż żywą, chociaż egzystującą na uboczu religią pogańską rozpoczęła się na dobre dopiero za panowania Bolesława Krzywoustego. Związana ona była z rozbudową struktur kościelnych.

 

8. Pierwszą osobą hiperkrytyczną był A.Bruckner, robiący porządki  na słowiańskim Olimpie, tak, że praktycznie nic z niego nie zostało. Jak odnosicie się do jego prac? Czy sądy tego badacza odnośnie mitologii słowiańskiej zdezaktualizowały się zupełnie? Czy da się jeszcze utrzymać jakieś jego twierdzenia?

 

G.N.: W praktyce, Brückner znakomicie się sprawdza jako źródło materiałów do rekonstrukcji, jednak jego metodologia jest mocno przestarzała. Podobna sytuacja, chociaż może nie aż tak radykalna, występuje w przypadku pism sir J.G Frazera. Jego Złota gałąź to autentyczna skarbnica wiedzy, ale prezentowane teorie stały się miejscami nieaktualne. Proszę pamiętać, że Brückner pisał na przełomie XIX i XX wieku, a religioznawstwo porównawcze zaczęło się rozwijać pod wpływem prac Georgesa Dumézila dopiero mniej więcej od lat 30-tych, rozkwit zaś przeżyło po wojnie. Strukturalizm to również okres powojenny, szkoła tartuska i semiotyczno-strukturalne badania nad kulturą (Toporow, Iwanow, Uspieński) – lata sześćdziesiąte. Podobnie, metoda semiotyczna  Algirdasa Greimasa, stosowana w badaniach nad kulturą ludową. Bruckner prowadził jedynie badania historyczne i językowe, a i to w ograniczonym zakresie, unikając sięgania do skarbnicy wierzeń bliskich nam ludów indoeuropejskich. Upieranie się przy jego teoriach przypomina podróżowanie w XXI wieku na wozie konnym, gdy do dyspozycji mamy samochody, pociągi, czy samoloty. Owszem, można to robić, dlaczego nie? Czy ma to jednak jakikolwiek sens, poza wymiarem sentymentalnym? Z drugiej strony, nie jest tak, że odrzucamy Brücknera z powodu jakichś względów emocjonalnych. Przy każdej rekonstrukcji korzystamy z jego prac, weryfikując jednak każdą tezę. Jak dotąd, jedynie jego wnioski odnośnie wzmiankowanego przez Długosza imienia bóstwa Pogoda, jako przejętego z kroniki Helmolda wydają się trafne. Chociaż nie oznacza to, że nie istniało bóstwo atmosferyczne o wzmiankowanych kompetencjach, bo jego śladów w wierzeniach ludowych jest aż nadto.

 

9. Jak reaguje na państwa działania raczej konserwatywny świat naukowy?

 

G.N.: Nie jesteśmy pracownikami naukowymi, więc trudno nam wyczerpująco odpowiedzieć na to pytanie – nie przebywamy w tzw. „środowisku naukowym” . Przy okazji prac nad artykułem o Wzgórzu Lecha dla miesięcznika Focus Historia kontaktowaliśmy się jednak z gronem naukowym i odzew był bardzo różny, od całkowitego odrzucenia, przez zaciekawienie, po aprobatę. Co jednak najbardziej charakterystyczne, spotkaliśmy również osoby z tytułami naukowymi, które bały się udzielić wywiadu firmowanego ich nazwiskiem. W polskim środowisku naukowym istnieje silny strach przed wychyleniem się,  wysunięciem oryginalnej hipotezy, dominuje zachowawczość i konserwatyzm. To bardzo źle, bo nauka nie jest religią, jej rozwój polega na przekraczaniu dotychczasowych ograniczeń, zastępowaniu zużytych teorii nowymi, lepszymi, nie zaś na kulcie autorytetów.

 

10. Jaki jest odzew na Waszą pracę wśród polskich rodzimowierców i neopogan?

 

K.P: W pierwszych miesiącach odnotowaliśmy chyba wszystkie możliwe reakcje od zachwytu po oburzenie. Obecnie odzew jest coraz szerszy i przede wszystkim pozytywny, a nasz profil społecznościowy na Facebooku stał się, w temacie wierzeń rodzimych, jednym z najpopularniejszych – to wszystko bardzo nas cieszy. Ale warto tu podkreślić, że nie ograniczamy się tylko do środowiska rodzimowierczego czy neopogańskiego. Nasza praca od początku kierowana jest do wszystkich zainteresowanych tematem.  Otrzymujemy wiele wyrazów poparcia, próśb i pytań. Chyba najczęstszym jest pytanie o „polską Kalewalę” – a właściwie czy i kiedy powstanie.  Oczywiście od początku rozważamy taką ideę, najpierw jednak niezbędne jest zamknięcie serii artykułów porządkujących aktualny stan wiedzy na ten temat.

 

11. Przy rekonstrukcji przedchrześcijańskiej religijności sięgacie po bardzo różne materiały-przekazy kronikarskie, folklor, źródła archeologiczne, żywoty świętych. Często wasza praca przypomina pracę detektywa zbierającego różne poszlaki. Nie boicie się jednak, że czasami wnioski mogą iść za daleko lub być nadinterpretacją?

 

G.N.: Lepiej wysunąć odważną tezę, a potem ją poprawić lub zmienić, gdy wyjdą na jaw nowe fakty, niż ze strachu przed popełnieniem błędu nie stawiać żadnej. Jeśli boisz się błędu, nie osiągniesz w życiu niczego wartościowego. Każdy się czasami potyka, błądzi, myli. Jeśli widzisz własną pomyłkę i ją korygujesz, podążając dalej, to właśnie staje się prawdziwym rozwojem, nie zaś okopywanie się na dogmatycznych pozycjach i bronienie z uporem maniaka zużytych teorii. Proszę poza tym pamiętać, że naukowe twierdzenia to tylko modele rzeczywistości, bardziej lub mniej doskonałe, a nie sama rzeczywistość. Wydaje się,  że ludzie zbyt mocno traktują teorie naukowe jako wiedzę pewną, podczas gdy jest ona zawsze ograniczona przyjętym paradygmatem naukowym, stawiającym barierę naszym zdolnościom postrzegania. Przydałoby się może więcej znajomości filozofii nauki, dzieł T. S. Kühna, Imre Lakatosa, Paula K. Feyerabenda. Jeśli chodzi o bogactwo źródeł do jakich sięgamy – etnografii i etnologii, antropologii kulturowej, archeologii, lingwistyki itd., czynimy tak dlatego, że tylko w ten sposób możemy uzyskać bardziej całościowy obraz wierzeń naszych przodków. W polskich badaniach nad religią Słowian dominował do tej pory historycyzm. Bardzo brakuje badań mediewistycznych i interdyscyplinarnych, świeżego spojrzenia na temat ze strony antropologów, religioznawców, czy folklorystów. Do nielicznych, a cennych wyjątków należą tutaj badania prof. Kolankiewicza. Archeoastronomię i astronomię ludową traktuje się nieomal jak herezję, mimo że jest wykładana na Uniwersytecie Jagiellońskim czy Uniwersytecie Warszawskim. Być może jest to pokłosiem pięćdziesięciu lat marksizmu, w którym perspektywa historyczna była jedyną słuszną i uznawaną. Z drugiej strony – nawet naukowcy rosyjscy, Toporow, Propp czy Uspieński tworzący w czasie istnienia ZSRR potrafili wyjść poza ograniczenia historycyzmu. Może czas pójść w ich ślady?

Zamek_drewniany_polski

 

12. Czy w heraldyce także możemy poszukiwać elementów pogańskich, mimo iż herby są już związane z chrześcijańskim średniowieczem?

 

G.N.: Oczywiście, że tak i nie jest to bynajmniej nasze odkrycie. Dużo wcześniej sugerowali to profesorowie Derwich i Cetwiński. Jeszcze wcześniej, kontynuację znaków, które możemy zobaczyć na najstarszych polskich herbach, od okresu przedchrześcijańskiego i plemion sarmackich Alanów do średniowiecza i ówczesnego rycerstwa zauważył historyk, prof. Tadeusz Sulimirski. Znaki te były nie tylko symbolami rodowymi, ale miały w dużej mierze znaczenie magiczne, podobnie jak u ludów germańskich runy. Wojownicy umieszczali je najpierw na broni (np. na grotach włóczni) w celu zapewnienia sobie zwycięstwa w walce, ochrony itp. Później, w średniowieczu, uległy desakralizacji, stając się jedynie znakami rodowymi. Równie ważnym źródłem mogą być ponadto legendy herbowe, w których można odnaleźć motywy obecne w baśniach magicznych. Wskazuje to, że podobnie jak w przypadku znaków herbowych, są to zdesakralizowane pozostałości mitów. To również nie jest naszym odkryciem, ale prof. Derwicha i Cetwińskiego.

 

13. Co sądzicie o książkach A.Kowalika , Kosmologia..  i J.Zielina, Wierzenia Prasłowian, których podejście do przekazów źródłowych jak i wnioski są dość podobne do waszych?

 

G.N.: Obie prace są bardzo różne, warto więc je potraktować odrębnie. Artur Kowalik przeprowadził mrówczą pracę nad wszelkimi możliwymi źródłami do religii Słowian i chwała mu już tylko za to. Kosmologia dawnych Słowian to prawdziwa encyklopedia odniesień do wierzeń naszych przodków i powiązań z wierzeniami innych ludów indoeuropejskich (i nie tylko), szkoda tylko, że pozbawiona indeksu hasłowego. Nie wyobrażam sobie pracy nad kolejnym artykułem bez książki Kowalika gdzieś pod ręką. Z drugiej strony, niekoniecznie zgadzam się z wszystkimi jego teoriami, jeśli uważnie poczytać Kowalika i artykuły zamieszczone na stronie Bogów Polskich łatwo zauważyć różnice. Przykład – w kwestii bogów uranicznych Kowalik wydaje się być zwolennikiem teorii o naczelnej roli bóstwa typu perunowego, kojarzonego przezeń w kodzie astralnym z Orionem. Naszym zdaniem, para naczelnych bogów plemion prapolskich, Łada i Jasza lepiej sytuuje się w ramach dwandwy Mitra-Waruna. Oriona, ściśle – Pas Oriona, łączę natomiast z bóstwem zaświatów o troistej charakterystyce. Takich różnic jest więcej. Jakub Zielina napisał natomiast książkę bardzo odmienną od Kosmologii… Kowalika. Jest w swojej budowie  prosta, niemal ramowa, koncentruje się na samej strukturze rekonstruowanego panteonu bogów. Zielina prezentuje w niej brakujący w naszym kraju nurt badań strukturalnych nad wierzeniami Słowian. Ukazuje poszczególne schematy mityczne, jakie można wyodrębnić z wierzeń ludowych i baśni magicznych. To dziedzina badań, która jak do tej pory,  w Polsce w znacznej mierze leży odłogiem. Uważam ją za pracę bardzo potrzebną i bardzo cenną, mając nadzieję, że autor nie poprzestanie na tej jednej publikacji.

 

14. Które książki odnośnie religii Słowian moglibyście polecić, naszym czytelnikom?

 

G.N., K.P.: W przypadku tradycji prapolskich i lechickich gorąco polecamy przede wszystkim „Dziady. Teatr święta zmarłych” Leszka Kolankiewicza, „Herby, legendy, dawne mity” Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego, „Trzy Zorze dziewicze” Stanisława Czernika, „Łysa Góra we wczesnym średniowieczu: Eligii i Jerzego Gąssowskich, „Mitopeje Pobrzeża Bałtyku” Jerzego Sampa  i „Polskie dzieje bajeczne Mistrza Wincentego Kadłubka” oraz „Podanie o Piaście i Popielu” Jacka Banaszkiewicza.

Rozmawiał Mariusz Dymek


Read More About this Post Here

1025314_3309938522900_1449990484_o (1)

Autor zdjęcia: Grzegorz Niedamir Zabielski


Percival Schuttenbach – Svantevit – Premiera 21 września 2013!

 


Kto i jak będzie świętował Noc Kupały?

Najpierw wzywamy boga ognia Swarożyca. Potem następują modlitwy do Matki Ziemi Mokoszy, wreszcie wzywamy boga wojny i gromów Peruna – opowiada Joanna „Żywia” Gacparska*, kapłanka, prowadząca starosłowiańskie obrzędy.

 

joanna_gacparska

 

Newsweek.pl: Wy świętujecie Noc Kupały, chrześcijanie Noc Świętojańską. Kto od kogo ściąga? 

Joanna Gacparska: Chrześcijaństwo zaanektowało Kupałę i nazwało ją Nocą Świętojańską. Elementy, takie jak puszczanie wianków na wodę przez dziewczęta, skakanie przez ogień, czy szukanie kwiatu paproci, zwanego dawniej Kwiatem Perunowym, są ewidentnie zapożyczone z dawnych obrzędów słowiańskich. U Słowian przed przyjęciem chrześcijaństwa to było święto żywiołów ognia i wody, a także słońca, Matki Ziemi, urodzaju i płodności.

Newsweek.pl: Płodności, czyli także współżycia?

Joanna Gacparska: Jak pisał w swojej relacji z wyprawy do krajów słowiańskich ibn Jakub [podróżnik i kronikarz żydowskiego pochodzenia, handlował z plemionami słowiańskimi - przyp. red.], Słowianie mieli dość restrykcyjne zasady moralne w sferze seksualności, jeśli chodzi o małżeństwa. Wprawdzie seks przedmałżeński był dopuszczalny, obwarowany restrykacjami obyczajowymi. Po zawarciu związku małżonkowie byli zobligowani do zachowania wierności. W szczególności dotyczyło to kobiet. Wentylem psychologicznym dla surowych norm obyczajowych dla panien i kawalerów była właśnie Noc Kupały. Podczas wesołego tańca i pieśni, wspólnego skakania parami przez ogień i późniejszych poszukiwań kwiatu paproci dochodziło do swobodnego kojarzenia się par. Przesąd związany z przynoszeniem dzieci przez bociany brał się być może stąd, że na wiosnę, właśnie 9 miesięcy po Kupale, rodziło się najwięcej dzieci, w tym samym czasie kiedy boćki powracają z ciepłych krajów.

Newsweek.pl: Czy w organizowanych przez Państwa obchodach może wziąć udział każdy?

Joanna Gacparska: Na Noc Kupały zapraszamy każdego, kto chciałyby zobaczyć, jak wyglądała obrzędowość i wiara naszych przodków, usłyszeć inkantacje do dawnych Bogów, zobaczyć składanie ofiar z miodu pitnego i kołacza w podziękowaniu za słońce i deszcz, także w intencji obfitych plonów jesienią.

Newsweek.pl: A kto będzie składał te ofiary? Kim są współcześni poganie?

Joanna Gacparska: My sami nie określamy siebie mianem pogan czy neopogan, lecz rodzimowierców lub słowianowierców. Wyznajemy bowiem wiarę dawnych Słowian. Określenie „poganin” miało raczej pejoratywny wydźwięk. Pochodzi od łacińskiego słowa paganus, oznaczającego mieszkańca wsi, który, jako schrystianizowany później niż mieszkańcy miast, często pozostawał dłużej wierny dawnym bogom.

Rozmawiała: Marta Staniszewska   http://spoleczenstwo.newsweek.pl/